4806 zł brutto miesięcznie - tyle wynosi wynagrodzenie minimalne w 2026 roku. I tyle zdecydowała się zaoferować Polska Akademia Nauk potencjalnemu pracownikowi. Nie chodzi przy tym o pracę niewymagającą większych kwalifikacji, wręcz przeciwnie, wymagania są spore. "Instytut Fizyki Polskiej Akademii Nauk ogłasza konkurs na stanowisko asystenta w Zespole Mikroskopii Elektronowej w Środowiskowym Laboratorium Badań Rentgenowskich i Elektronomikroskopowych" - napisano w ogłoszeniu. Jakie warunki trzeba spełnić?
Jak wynika z ogłoszenia, poszukiwany jest fizyk o specjalnościach: fizyka ciała stałego i transmisyjna mikroskopia elektronowa w badaniach materiałowych. Pożądane doświadczenie to 4-10 lat, a znajomość metod badawczych powinna być udokumentowana publikacjami. Opis stanowiska, obowiązków i zakresu badań zajmuje ok. 1,5 strony. Wymagany jest również doktorat oraz biegła znajomość języka angielskiego. Zatrudnienie jest na pełen etat, ale z umową na czas określony, na jeden rok, z możliwością przedłużenia.
"Prawdziwa okazja! Po 5 latach trudnych studiów z fizyki i 4 latach wymagającego doktoratu z fizyki ciała stałego mamy szansę pracować za pensję minimalną przy mikroskopie TEM w Instytucie Fizyki PAN. To niestety smutna rzeczywistość polskiej nauki. Nie wiem, w jaki sposób takie warunki mają zachęcić młodych ludzi do wyboru kariery naukowej, nie mówiąc już o zachęceniu do przyjazdu kogoś z zagranicy" - skomentował na X prof. Piotr Sankowski specjalista informatyki i nauk matematycznych, dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS.
Do sprawy odniósł się również szef resortu nauki i szkolnictwa wyższego Marcin Kulasek. Minister stwierdził, że "naukowcy powinni zarabiać godnie". - Najlepiej by było, gdyby te zarobki były zbliżone do średniej zarobków na przykład w gospodarce czy w przemyśle - powiedział w trakcie rozmowy na antenie Polsat News. Równocześnie zrzucił odpowiedzialność na poprzednią ekipę rządzącą wyjaśniając, że "to są wieloletnie zaniedbania". - To nasi poprzednicy głodzili polską naukę i zrobili taką przepaść, którą my musimy zasypać - stwierdził.
Minister przypomniał również, że obecna koalicja tuż po objęciu władzy zdecydowała o podwyżkach dla nauczycieli (również akademickich) na poziomie 30 proc. Polityk przyznał, że resortowi zależy na tym, żeby młodzi naukowcy mieli odpowiednie zarobki i chcieli uprawiać naukę, otrzymując też dodatkowe środki finansowe w postaci grantów na badania.
Kulsek wspomniał również o tym, że udało mu się zwiększyć bieżący budżet na cele naukowe o pół miliarda złotych. Jednak zauważył przy okazji, że priorytet stanowią wydatki na obronę. Zapewnił, że ministerstwo pracuje nad skokowym wzrostem wynagrodzeń na uczelniach. Mają być też prowadzone rozmowy z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem o przeznaczeniu 1 proc. środków z Ministerstwa Obrony Narodowej na naukę i rozwój.
Wielu ekspertów wytyka ministrowi niekonsekwencję, twierdząc, że sam jest odpowiedzialny za zmniejszanie budżetów naukowych, a do tego jeszcze niedawno był przeciwnikiem grantów. "Pan minister Marcin Kulasek liczy, że młody fizyk dostanie jakąś dosypkę z grantu, albo z budżetu instytutu… tylko zapomniał, że zamroził budżet NCN [Narodowe Centrum Nauki - przyp. red.], a subwencje dla instytutów PAN rosną dużo wolniej niż na uczelniach" - napisała na X Agata Starosta, polska biolożka molekularna i profesorka Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN.
Czytaj też: Duże pieniądze na nową technologię. Polska firma doceniona. "To przełomowy krok"