Popłoch na Wall Street trwa. Najgorsza sesja od 1987 r. "Wolę złe wieści niż niepewność"

To była kolejna fatalna sesja na amerykańskiej giełdzie. Największe indeksy zakończyły dzień na ponad dwucyfrowym minusie. Z tak dużymi spadkami po raz ostatni mieliśmy do czynienia ponad 30 lat temu. Humory inwestorom dodatkowo popsuł Donald Trump.
Zobacz wideo

Koronawirus nadal sieje popłoch na światowych rynkach. W poniedziałek sesja na Wall Street rozpoczęła się tak źle, że gdy indeks S&P 500 (w jego skład wchodzi 500 przedsiębiorstw o największej kapitalizacji, notowanych na NYSE  i NASDAQ) na otwarciu spadał o 8,1 proc., handel został wstrzymany na 15 minut. Ta przerwa w niczym jednak nie pomogła. 

S&P 500 zakończył dzień z niemal 12-procentowym spadkiem. Nie lepiej było w przypadku Dow 30, który stracił 12,93 proc. Z kolei Nasdaq poszedł w dół o 12,32 proc. Z ostatnią tak fatalną sesją na Wall Street mieliśmy do czynienia w 1987 roku, czyli ponad 30 lat temu.

Dow 30Dow 30 fot. Investing.com

NasdaqNasdaq fot. Investing.com

S&P 500S&P 500 fot. Invensting.com

Najwięcej traciły spółki bankowe, technologiczne, motoryzacyjne oraz lotnicze. Akcje Bank of America oraz JPMorgan spadły o ponad 11 proc., z kolei Citigroup stracił aż 13 proc. Mocno potaniały także akcje Apple (-12,86), Microsoftu (-14,74), Google (-11,63), Facebooka (-14,25) oraz Tesli (-18,58) Amazon, który stracił "tylko" 5,37 proc., może mówić o całkiem udanej sesji.

Chociaż obecny kryzys obfituje w złe wieści, to jednak nie one są naszym największym problemem. Jest nim niepewność. Wolę każdego dnia otrzymywać złe wieści, niż żyć w ciągłej niepewności

- tłumaczy Jim Paulsen, główny dyrektor inwestycyjny w The Leuthold Group w rozmowie z CNBC.

FED nie pomógł, a Donald Trump dołożył do pieca

Spadków na amerykańskiej giełdzie nie powstrzymała nawet decyzja Amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Przypomnijmy, że Fed obniżyła stopy procentowe o 100 punktów bazowych do 0-0,25 proc., jak również uruchomiła program skupu aktywów o wartości 700 mld dolarów. Była to już druga obniżka stóp w ciągu niespełna dwóch tygodni.

Eksperci nie mają wątpliwości, że wpływ na poniedziałkowe spadki miały również niepokojące słowa amerykańskiego prezydenta Donald Trumpa, który w poniedziałek rano stwierdził, że kryzys wywołany pandemią koronawirusa może potrwać lipca, sierpnia "lub nawet dłużej".