Koronawirus w Polsce. Niejasne przepisy? Centra handlowe domagają się otwarcia niektórych sklepów

Pandemia koronawirusa w Polsce najmocniej uderza w branżę handlową oraz usługową. Wiele sklepów musiało czasowo zamknąć swoją działalność. Okazuje się, że właściciele centrów handlowych wykorzystują niejasność przepisów i żądają otwarcia sklepów.

Od soboty 14 marca 2020 roku na terenie polski obowiązuje stan zagrożenia epidemicznego. Rozporządzenie w tej sprawie nałożyło spore obostrzenia na branżę handlową, gdyż czasowo z użytkowania mają być wyłączone wszystkie galerie handlowe oraz sklepy - poza spożywczymi i aptekami. Nieczynne od kilku dni są również obiekty usługowe, jak chociażby restauracje czy bary. Niejasność przepisów, które wprowadzają restrykcje, budzi jednak wątpliwości po stronie właścicieli centrów handlowych i może oznaczać dodatkowe problemy dla wielu przedsiębiorstw. 

Zobacz wideo Premier straszy kryzysem? Emilewicz: Po opanowaniu pandemii gospodarka odbije niemal następnego dnia

Koronawirus w Polsce. Właściciele centrów handlowych żądają otwarcia lokali

Choć formalnie centra handlowe powinny być zamknięte, to niejasność przepisów spowodowała, że wielu przedsiębiorców otrzymuje informacje o tym, że powinni znów otwierać działalność. Ponadto właściciele centrów handlowych mogą również żądać pieniędzy za najem lokali za najbliższe dni, gdyż formalnie placówki wciąż są czynne. 

Co więcej, choć obecnie zabronione jest m.in. funkcjonowanie punktów handlowych, w których można nabyć odzież czy sprzęt RTV i AGD, są też branże w których sklepy stacjonarne wciąż mogą być otwarte. Zgodnie z rozporządzeniem ograniczenia nie dotyczą bowiem salonów jubilerskich, sklepów z zabawkami oraz salonów optycznych czy sklepów zoologicznych. Jak donosi "Rzeczpospolita", sygnały, by otwierać sklepy, otrzymują już ponoć niektórzy najemcy warszawskiego centrum Złote Tarasy.

Rozporządzenie powinno dawać przedsiębiorcom prawo do podejmowania decyzji o zamknięciu lokali w centrach handlowych bez ryzyka ponoszenia kar umownych. Precyzyjne zapisy są więc niezbędne, aby w przyszłości uniknąć długich i kosztowych sporów sądowych między najemcami a wynajmującymi

- twierdzą eksperci firmy Retail Institute, cytowani przez "Rzeczpospolitą".

Na razie nie wiadomo, jak zakończy się sprawa oraz co stanie się w przypadku, gdy restrykcje zostaną przedłużone na kolejne dni. W sieci pojawiają się już wzory pism dotyczących obniżki kwoty najmu z powodu wystąpienia nadzwyczajnych okoliczności. Należy pamiętać, że w związku z obostrzeniami już teraz wielu przedsiębiorców ma problem z zachowaniem płynności finansowej, a żądania właściciel lokali dotyczących zapłaty za okres najmu, kiedy sklepy nie będą otwarte, może przyczynić się do wielu upadłości. 

***

AKTUALIZACJA: 

Już po publikacji artykułu otrzymaliśmy stanowisko CH Złote Tarasy, w którym firma zaprzecza, jakoby jej przedstawiciele mieli zmuszać najemców do otwierania wynajmowanych lokali, w szczególności tych, na których przepisy nałożyły czasowe ograniczenia. Poniżej przedstawiamy stanowisko dyrekcji centrum handlowego: 

Centrum Handlowe Złote Tarasy zaprzecza, jakoby jego przedstawiciele zmuszali najemców do otwierania wynajmowanych lokali, a w szczególności tych najemców, wobec których ustanowiono czasowe ograniczenie handlu detalicznego w zakresie określonym § 5 Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 13 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego.

W związku z wprowadzeniem przez Ministra Zdrowia ww. rozporządzenia oraz decyzji z dnia 13.03.2020 r. o ograniczeniu działalności centrów handlowych, przedstawiciele CH Złote Tarasy są w stałym kontakcie z najemcami, jednakże prowadzone rozmowy dotyczą jedynie ich indywidualnych decyzji o otwarciu lub zamknięciu poszczególnych sklepów.

Z poważaniem
Biuro Dyrekcji CH Złote Tarasy

Więcej o: