Spóźnili się na rejs. Wsiedli na statek po paru dniach i przemierzeniu setek kilometrów

Kapitan statku wycieczkowego zostawił na afrykańskiej wyspie kilku pasażerów, którzy spóźnili się z powrotem na pokład. Według relacji w mediach grupa goniła statek przez kilka dni.
Wyspa (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Unsplash

27 marca okazał się dość pechowy dla pasażerów wycieczkowca "Norwegian Dawn". Podczas postoju na Wyspach Świętego Tomasza i Książęcej, ośmioro pasażerów - którym przedłużyła się lokalna wycieczka - spóźniło się na rejs o ponad godzinę, a statek odpłynął bez nich.

Zobacz wideo Luksus made in Poland. Te jachty robią furorę na świecie

Spóźnili się na rejs

Wycieczkowiec "Norwegian Dawn" linii Norwegian Cruise Line odpływał po postoju na jednej z wysp, znajdujących się u zachodniego wybrzeża Afryki w Republice Wysp Świętego Tomasza i Książęcej. Ośmioro jego pasażerów nie zdążyło jednak wrócić na ostatnie wezwanie do wejścia na pokład, w związku z czym statek odpłynął bez nich - informuje CNN.

Pomimo wysiłków Straży Przybrzeżnej, która próbowała przewieźć pechowych pasażerów na statek łodziami transportowymi, grupie nie udało się ponownie wejść na pokład i musiała zawrócić na ląd. Pasażerowie utknęli więc w państwie wyspiarskim liczącym około 220 tys. mieszkańców. 

Złapali statek po paru dniach

Sytuację zaczęli relacjonować w mediach społecznościowych. Grupie udało się wydostać z wyspy na pokładzie innego statku i przybyć na kontynent afrykański. Pierwsza próba zabrania pasażerów z powrotem na "Norwegian Dawn" miała miejsce w poniedziałek 1 kwietnia w porcie w Bandżulu w Gambii, około 2800 mil (4500 km) od Wysp Świętego Tomasza i Książęcej. Rzecznik linii wycieczkowej powiedział jednak, że statek nie mógł wtedy bezpiecznie zabrać "zgubionych" ze względu na niekorzystne warunki pogodowe.

W rezultacie goście musieli gonić statek do Dakaru w Senegalu - oddalonego o około 160 km - aby we wtorek podjąć kolejną próbę wejścia na pokład, co w końcu im się udało. Jill Campbell, jedna z pasażerek, zrelacjonowała później w NBC News, że wraz z mężem przemierzyła siedem krajów w 48 godzin, aby dogonić statek.

Norweska linia poinformowała natomiast, że pomogła pasażerom z wizami, zwróci koszty podróży z Gambii do Senegalu, a całą sytuację określiła jako "bardzo niefortunną". 

Więcej o: