"Nasi członkowie to odnoszący sukcesy przedsiębiorcy, inwestorzy i kadra kierownicza. (...) Globalna sieć, z którą inwestujesz, podróżujesz, pracujesz i bawisz się" - czytamy na stronie Tiger 21, organizacji założonej w 1999 r. przez Michaela Sonnenfeldta, amerykańskiego inwestora działającego na rynku nieruchomości.
Aby należeć do grupy, trzeba mieć w aktywach ponad 20 mln dolarów i opłacać składkę członkowską wynoszącą 33 tys. dolarów rocznie. Sieć społecznościowa dla milionerów w 50 miastach na całym świecie jest podzielona na 117 grup i liczy ponad 1400 członków. Zarządzają oni aktywami o łącznej wartości ponad 160 mld dolarów - podaje CNBC. Członkowie grupy Tiger 21 m.in. dzielą się ze sobą pomysłami na inwestowanie i pomnażanie majątków podczas spotkań organizowanych 11 razy rocznie. Milionerzy trzymają się zasady, że z takich spotkań "nic nie może wyciec". Mogą także nawiązywać kontakty ze sobą za pośrednictwem specjalnej aplikacji.
Według danych przedstawianych przez CNBC milionerzy skupieni w Tiger 21 odchodzą od funduszy hedgingowych. Alokacja spadła w nich z 12 proc. do zaledwie 2 proc. w ciągu ostatnich 16 lat. - Fundusze hedgingowe są martwe jak gwóźdź w drzwiach - stwierdził Michael Sonnenfeldt. Obecnie największy udział w portfelu członków Tiger 21 stanowią fundusze private equity - 29 proc., a za nimi plasują się inwestycje w nieruchomości - 27 proc. Kapitał publiczny wynosi około 19 proc., a gotówka około 12 proc. Jak przekonuje organizacja, "zdobycie bogactwa jest trudne, utrzymanie bogactwa jest trudniejsze".