- Od 1997 roku moja japońska firma Toho Industrial poszukiwała miejsca na budowę fabryki. Rozważaliśmy takie kraje jak Indie, Chiny, Polska, Tajlandia. Szczegółowo przyglądaliśmy się zaletom i wadom inwestowania w tych wszystkich krajach. W końcu bez większego wahania stwierdziłem, że Polska, to jest to właściwe miejsce - mówił jeszcze kilka lat temu w wywiadzie Daisuke Saito, prezes firmy TOHO.
Wywiad ten ukazał się w 2017 roku. Od tego czasu sytuacja firmy drastycznie się zmieniła. Niestety, na niekorzyść dla jej pracowników. Toho zapowiedziało, że zamknie swoje zakłady w Radomiu. Wygaszanie części procesów ma zacząć się już w drugiej połowie 2024 roku. Ostatecznie zakład zostanie zamknięty w III kwartale 2025 roku.
"TOHO Group z przykrością informuje, iż po szczegółowej analizie podjęła decyzję o likwidacji zakładu w Radomiu. Decyzja ta spowodowana jest narastającą od kilku lat niesprzyjającą sytuacją makroekonomiczną, w szczególności wzrostem cen energii i surowców oraz wynikającym z niego spadkiem zamówień w połączeniu ze wzrostem kosztów operacyjnych" - wskazała firma w komunikacie, cytowanym przez "Echo Dnia".
Oznacza to, że pracę straci 115 pracowników, którzy są obecnie zatrudnieni w zakładzie. Obiecano im "dodatkowe, ponadustawowe rekompensaty finansowe wraz z profesjonalnym programem wsparcia w celu poszukiwania nowej pracy".
Toho to japońska firma, która w 2002 roku powołała w Polsce spółkę Toho Poland. Na terenie Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej otworzyła swój oddział w Radomiu. Był on dosyć unikalny na skalę europejską. Powstawały w nim części do łożysk kulkowych: metalowe kosze, metalowe blaszki oraz kosze plastikowe, mające zastosowanie w różnych gałęziach przemysłu. Od 2010 roku rozszerzono działalność firmy również o części metalowe dla przemysłu motoryzacyjnego, używane m.in. do amortyzatorów.