Szczyt samowolki budowlanej: Józef G.-M. znany jest w Zakopanem jako "król samowolki". W tym miesiącu odbyła się jego trzecia rozprawa ws. pięciu ok. 70-metrowych domów, które postawił na Bachledzkim Wierchu. To obszar chroniony z panoramą na Tatry i zabudowa jest tam zabroniona. Gdy pytano górala, co buduje, odpowiedział, że "poidła dla koni, bo organizuje tam kuligi". Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego już w listopadzie 2024 r. uznał domy za samowolę budowlaną, ale nic to nie dało. Podczas ostatniej rozprawy w tej sprawie Józef G.-M. nie zjawił się w Sądzie. Jego adwokat przekazał zwolnienie lekarskie. W jego imieniu zapowiedział też, że inwestor nie czuje się winny, więc nie zamierza rozbierać budynków.
To nie pierwszy raz: Wcześniej na Bachledzkim Wierchu mężczyzna postawił wiaty z materiałami budowlany (deskami itd.). Powiatowy Nadzór Budowlany w Zakopanem nakazał ich rozbiórkę, a górala ukarał grzywną. Konstrukcja miała zniknąć w pół roku od września 2021 r., gdy zdecydował o tym Sąd Rejonowy w Zakopanem. Rozebrana została dopiero w 2024 r., gdy Józef G.-M. zaczął wykorzystywać zgromadzone tam materiały pod budowę wspominanych już domków. Pierwszą głośną budowlą, którą inwestor postawił - jak donosi "Gazeta Krakowska" - bez choćby próby uzyskania pozwolenia , jest charakterystyczny zielony pensjonat. Zbudowano go w 2004 r. na tzw. terenach zielonych. Sprawa ciągnie się od przeszło 20 lat. Naczelny Sąd Administracyjny w 2023 r. podtrzymał decyzje o jego rozbiórce (łącznie były trzy), co wkrótce ma się wydarzyć. W pensjonacie nadal są przyjmowani goście. Obok niego Józef G.-M. postawił szpaler mniejszych garaży i magazynów, które również są samowolą budowlaną. Wydano już decyzje o ich rozbiórce, ale ze względu na możliwości odwołania zapewne minie jeszcze kilka lat, zanim naprawdę do tego dojdzie.
Zakopane nie wie, co robić: - Wszyscy w Zakopanem wiedzą, że mamy tak jaskrawy przykład osoby, która nie respektuje prawa budowlanego w żadnym zakresie. Tylko że jako urząd miasta nie możemy nic więcej zrobić. Każdy przypadek jest przez urzędników zgłaszany do stosownych organów. I to się dzieje. Ale nic więcej nie możemy zrobić. Clou problemu jest w tym, że są nakazy rozbiórki i nic się z tym nie dzieje - żali się Łukasz Filipowicz, burmistrz Zakopanego w rozmowie z lokalnymi mediami.
Przeczytaj też: "Chiny grają w wielką grę. Unia Europejska znalazła się w trudnym położeniu".
Źródła: "Gazeta Krakowska", "Gazeta Wyborcza"