Spółka JHM Development zapłaciła parafii pw. św. Jana Jerozolimskiego 421,18 mln zł za grunt, na którym stoi Osiedle Maltańskie (a nie Zakon Kawalerów Maltańskich, jak początkowo podaliśmy) - poinformowała spółka matka dewelopera, Mirbud. Na tym terenie planowana jest budowa osiedla liczącego ponad 2 tysiące mieszkań, co będzie oznaczało konieczność relokacji zamieszkających go rodzin.
Historia między mieszkańcami Osiedla Maltańskiego w Poznaniu a parafią pw. św. Jana Jerozolimskiego za Murami jest długa i zawiła. Zlokalizowane tam działki od zawsze należały do Zakonu Kawalerów Maltańskich. Po 1945 roku ówczesne władze komunistyczne zorganizowały tam państwowe ogródki działkowe, na których część osób zamieszkała na stałe, choć już przed wojną parafią udostępniała ten teren najuboższym pod uprawę warzy i owoców. Stowarzyszenie Maltańskie Nasz Dom informuje z kolei, że już w 1928 roku zaczęły tam mieszkać osoby w wybudowanych przez siebie domach.
Wszystko zmieniło się w latach 90., kiedy sąd uznał, że ziemia w niemal całości należy do Kościoła. Od tego czasu mieszkańcy walczą o możliwość pozostania w rodzinnych domach - zwłaszcza że miasto przez lata wydawało pozwolenia na budowę na Osiedlu Maltańskim, meldowało tam mieszkańców i pobierało podatki od wzniesionych tam zabudowań - mówiła w rozmowie z "Wyborczą" Anna Pieciul z partii Razem.
Stowarzyszenie Maltańskie Nasz Dom po ogłoszeniu sprzedaży terenów skomentowało sprawę na Facebooku. W opublikowanym wpisie podkreślono, że "żadna transakcja nie zmieni tego, że stan prawny Osiedla Maltańskiego jest sporny, a na ten moment znamy tylko cenę i nic więcej". W oświadczeniu przypomniano również, że "już w 2021 parafia zawarła przedwstępna umowę sprzedaży z deweloperem Czerniakowski Tower sp. z o.o. spółka komandytowa". Jak zaznaczono, "roszczenie o zawarcie umowy przyrzeczonej było wpisane w księgę wieczystą", jednak do finalizacji ostatecznie nie doszło.
"Trwają sprawy sądowe mieszkańców o zasiedzenie, wykup gruntu, zasiedzenie przez Miasto Poznań dużej części NIERUCHOMOŚCI. I będą trwały nadal. Do tego zależy przypomnieć o dysproporcji pomiędzy uzyskaną wartością, a ogromnymi kosztami socjalnymi związanymi ze znalezieniem mieszkań dla tylu osób, KOSZTY TE PONIESIE TYLKO MIASTO. A inwestor z kościołem zarobią" - czytamy we wpisie stowarzyszenia.