Prze dwa dni zainstalowane we wszystkich ambulansach terminale nie były w stanie wyświetlać podstawowych informacji o zgłoszeniach. Konieczne było wdrożenie znacznie wolniejszej komunikacji zastępczej.
Pracownicy firmy "St. Johns" obsługującej nowozelandzki numer 112, musieli dzwonić do kierowców lub kontaktować się z nimi osobiście, aby przekazać im, gdzie mają jechać.
Atak stanowił więc realne zagrożenie dla zdrowia i życia. Jak przypomina Niebezpiecznik.pl na skutek problemów z oprogramowaniem antywirusowym firmy McAfee, kilka lat temu z jednego z londyńskich szpitali trzeba było ewakuować pacjentów.
[Za: MSNBC via Niebezpiecznik ]