Kosmiczne wyzwanie - operacja na otwartym satelicie

Robot medyczny da Vinci być może poleci w kosmos, by naprawiać satelity.

Czteroręki robot medyczny da Vinci przekłada ruchy wykonywane przez lekarza na rozkazy zrozumiałe dla robotycznych ramion. Dzięki niemu chirurgowie przeprowadzili już między innymi zabiegi na otwartym sercu i usunęli komórki rakowe z chorych organów. Nie musieli przy tym być na miejscu operacji. Specjalny system obrazowania 3D umożliwia przeprowadzanie zabiegów przy patrzeniu się na wyświetlacz komputera. Amerykańska agencja kosmiczna chce, by da Vinci poleciał w kosmos i pomógł naprawiać satelity.

Trwają już prace nad zmodyfikowaną wersją robota. W jego obudowie zamontowano nowe podzespoły elektroniczne, a do maszyny wgrano specjalne oprogramowanie, nad którym pracowano od kilku lat.

Teraz, grupa studentów i naukowców z West Virginia University, we współpracy z NASA przygotowuje nowy rodzaj kontrolera dla maszyny i ulepszoną wersję interfejsu 3D znanego lekarzom. Umożliwi on nakładanie schematu wnętrza satelity na jej trójwymiarowy model. Ma to ułatwić przeprowadzanie napraw urządzeń pokrytych osłonami zapewniającymi izolację termiczną. Docelowo, kontrolowany z Ziemi satelita-chirurg umożliwiać ma przeprowadzanie napraw i tankowanie innych satelitów krążących wokół naszej planety.

Można wysłać w kosmos astronautę, by zrobił którąkolwiek z tych rzeczy. Jest to jednak kosztowna i ryzykowna propozycja. (...) Są rzeczy, które zostały stworzone na potrzeby branży medycznej, które naszym zdaniem mogłyby być przydatne w kosmosie.

- mówił Peter Kazanzides, jedna z osób pracujących nad zmodyfikowaną wersją robota da Vinci.

NASA wierzy, że możliwości maszyny zainteresują prywatne firmy, które opracują jego własne wersje. W przyszłości, na prośbę agencji kosmicznej, firmy te mogłyby udostępniać swojego robota-chirurga, by przeprowadził "operację na otwartym satelicie".

[za: fastcompany.com]

Więcej o: