Nevada pozwala na testy samochodów bez kierowców pod jednym warunkiem: w środku będzie co najmniej... dwóch kierowców.

Jeszcze w tym tygodniu stan Nevada wyda "bezzałogowym" samochodom Google licencję na dopuszczenie do ruchu pod jednym "drobnym" warunkiem...

W pojeździe musi znajdować się "co najmniej dwoje ludzi, którzy w razie potrzeby przejmą kontrolę nad pojazdem".

Mało tego -  w razie wypadku odpowiedzialność ponosić będzie osoba znajdująca się na fotelu kierowcy, która ma na kierownicy przed sobą specjalny przycisk, przy użyciu którego może "odłączyć" komputer od sterowania pojazdem.

Otwiera to ciekawe pytanie: kto w przyszłości będzie odpowiadał za wypadki spowodowane przez w pełni automatyczne pojazdy?

Jednym z zagrożeń, z jakimi wiąże się używanie samochodów Google jest ich uzależnienie od map.

Tom Jacobs z organizacji odpowiedzialnej za wydanie odpowiedniej licencji widział pojazdy w akcji.

"Kiedy auto wyjechało poza mapę rozległ się kobiecy głos: >Proszę poprowadź>" powiedział.

Rzecznik Google Jay Nancarrow odpowiedział na ten zarzut stwierdzeniem, że "to jedynie testy".

Nie wiadomo, czy w przyszłości użytkownicy samochodów Google będą mogli pobrać z sieci gotową mapę, według której pojazd będzie mógł samodzielnie się poruszać. Być może kierowcy będą zmuszeni sami "nauczyć" swój samochód konkretnej drogi.

Rozwiązanie Google może ratować życie na drogach zmniejszając ilość wypadków czy może zasieje jeszcze większy chaos? Czy będziemy mogli polegać na testowanych właśnie systemach komunikacji V2V (Vehicle-to-Vehicle, z ang. Pojazd-z-Pojazdem), które według badań organizacji NHTSA mogłyby ograniczyć ilość najczęstszych wypadków o 80 procent.

Technologia wspierająca kierowcę wydaje się bardziej bezpieczna niż technologia zupełnie go zastępująca. Dla przykładu system unikania kolizji wbudowany w Volvo XC60 pozwolił na zmniejszenie ilości roszczeń o odszkodowanie o 27 procent. Na całkowite powierzenie pojazdu komputerowi jest chyba jednak zbyt wcześnie.

[ za money.cnn.com , livescience.com ]

Więcej o: