Amerykańskie agencje rządowe nie są gotowe na cyberataki

Skuteczne włamanie do PlayStation Network sprawiło, że głośne stało się zagadnienie cyberprzestępczości oraz aktywności osób, które z pewnych powodów postanowiły przeprowadzić cyberatak. FBI przyznało, ze niemal 20% zasobów przeznacza na ściganie tego typu podmiotów.

Amerykańska agencja przyznała także w opublikowanym niedawno raporcie, że często dochodzenia z zakresu cyberprzestępczosci nie są doprowadzane do końca, ponieważ zwyczajnie brakuje odpowiednich zasobów aby je w pełni zrealizować. Chodzi głównie o ekspertyzy oraz brak wykształconych pod tym kątem agentów.

FBI twierdzi, że aż 19% wspomnianych "cyberagentów" zaangażowanych jest w dochodzenia związane wyłącznie z atakami na rządowe agencje i inne sprawy ocierające się o zagrożenie bezpieczeństwa państwa. Co wiecej, jak mówi raport opublikowany przez FBI, agenci polowi bardzo często nie są w stanie pomóc swoim cyberkolegom, ponieważ nie posiadają odpowiednich kompetencji.

Sytuacja jest o tyle ciekawa, że w 2007 roku FBI zaczęło ponoć wdrażać program przygotowujący agentów do dochodzeń w sprawach cyberprzestępczości. Nie zdecydowano jednak o publikacji wyników specjalistycznego szkolenia. Wiadomo tylko, ze utworzono odpowiednie wydziały.

Inspektor Generalny Departamentu Sprawiedliwości USA napisał:

Ze względu na wysoki poziom technicznego skomplikowania sprawy o naruszenie bezpieczeństwa państwa wymagają specyficznych umiejętności, których nowi cyberagenci często nie posiadają i w związku z czym nie są w stanie przyjąć odpowiedzialności za prowadzenie śledztw dotyczących naruszenia bezpieczeństwa państwa.

Inspekcja wykazała wiele innych niedociągnięć, które FBI ma poprawić w nieodległej przyszłości. Jedno jest jednak pewne - FBI nie jest jeszcze gotowe na obronę USA przed cyberkryminalistami... zakłądając że jacyś w ogóle istnieją.

Więcej o: