Koniec z nagością na lotniskach

Po miesiącach protestów przeciwko szczegółowym kontrolom bezpieczeństwa na lotniskach, a przede wszystkim posługiwania się w tym celu skanerami odkrywającymi szczegóły anatomiczne pasażerów amerykański urząd TSA dał za wygraną.

Metoda jednak nie zniknie. TSA (Trasportation Security Administration) ogłosił w środę, że obraz przedstawiający dotychczas, bądź co bądź, nagiego pasażera zostanie zastąpiony symbolicznym obrysem sylwetki skanowanej osoby. W jego ramach maszyna zaznaczać będzie obszary ciała, w których występują "anomalie", sygnalizując, bądź nie konieczność szczegółowego przeszukania pasażera.

Jak twierdzi John Pistone z TSA, nie ma potrzeby wymieniać skanerów na nowe, wystarczy podmienić oprogramowanie:

Ta aktualizacja oprogramowania pozwoli nam wciąż zapewniac wysoki poziom bezpieczeństwa, za pomocą zaawansowanej technologii obrazowania (falami 241-milimetrowymi - przyp.red.), jednocześnie ułatwiając pasażerom poddanie się procedurze.

Jak podaje agencja Reuters, amerykański urząd TSA, po doświadczeniach z grudnia 2009 roku, kiedy jeden z pasażerów ukrył bombę w bieliźnie, którą w trakcie kontroli bezpieczeństwa miał na sobie, nie zamierza odstąpić od kontrowersyjnego projektu skanerów ogólnych. Wzmiankowany ładunek wybuchowy nie został bowiem wykryty w rutynowym przeszukaniu i wraz z zamachowcem dostał się na pokład samolotu.

Więcej o: