Niewielkie średniowieczne miasteczko Candela niedaleko Neapolu od lat 90-tych zmaga się z problemem wyludnienia. Zamieszkuje je obecnie jedynie 2700 osób. Niedawno - chcąc ograniczyć odpływ ludności - zdecydowało się uruchomić specjalny program.
Candela będzie wypłacała 800 euro singlowi, 1200 euro parze, 1500 do 1800 euro dla trzy osobowej rodziny i ponad 2000 euro rodzinie z dwójką lub więcej dzieci. Dodatkowo można liczyć na różne ulgi podatkowe.
Wystarczy jedynie wynająć dom i znaleźć w miasteczku pracę płatną nie mniej niż 7500 euro rocznie.
New Haven, miasto położone na południu stanu Connecticut w USA zamieszkiwane przez ponad 130 tys. osób. Leży nad Atlantykiem osłonięte od pełnego oceanu wyspą Long Island i należy do aglomeracji Nowego Jorku, do którego dojechać można samochodem w mniej niż 2 godziny.
Od połowy XX wieku populacja miasta regularnie spada, dlatego miasto chętnie przyjmuje nowych mieszkańców. Osoby zamierzające wybudować lub kupić tam dom mogą liczyć na 10 tys. dolarów nieoprocentowanej pożyczki.
Po 5 latach mieszkania w New Haven pożyczki nie trzeba będzie spłacać. Dodatkowe 30 tys. dolarów można otrzymać na inwestycję w wyposażenie domu w odnawialne źródło energii. Kolejną zachętą jest fakt, że New Haven jest w czołówce miejsc z największymi średnimi zarobkami w USA.
Przyjazne jest także uczniom. Za dobre wyniki w nauce miasto opłaca czesne na studiach, a nie można zapominać, że w New Haven znajduje się Uniwersytet Yale, jedna z najbardziej prestiżowych uczelni na świecie.
Niewielkie miasteczko liczące zaledwie 760 mieszkańców położone na południowych krańcach Nowej Zelandii boryka się z brakiem ludzi do pracy. Bezrobocie praktycznie nie występuje, a władze miasta chętnie przyjmą nowych mieszkańców.
Koszty życia są tam niższe niż w innych częściach kraju, a każdy zainteresowany może liczyć na otrzymanie działki i domu o wartości kilkuset tysięcy złotych.
Chyba najsłynniejszym miejscem w USA borykającym się z problemem wyludnienia jest leżące w Michigan tuż przy granicy z Kanadą Detroit. Miasto od połowy XX wieku straciło już ponad 60 proc. mieszkańców i nic nie wskazuje na to, aby sytuacja miała się odwrócić.
Liczba ludności cały czas spada, a bezrobocie, ubóstwo i przestępczość jest na bardzo wysokim poziomie. Na dodatek w mieście pełno jest opuszczonych domów, a ekstremalnie tanich ofert nie brakuje. Mieszkańcy cały czas uciekają z Detroit, a nowych osób nie przybywa.
Władze miasta mają jednak nadzieję na odwrócenie sytuacji. Na zakup domu oferują dofinansowanie w wysokości 20 tys. dol. Wynajęcie mieszkania zostanie wsparte kwotą 2,5 tys. dol., a po roku kolejnym tysiącem dol. Osoby zamierzające wyremontować dom mogą liczyć na pomoc w wysokości 5 tys. dol.
Kolejne miasteczko, szukające nowych mieszkańców to Mishima w Japonii. Jej władze oferują Japończykom 100 tys. jenów na wydatki związane z przeprowadzką, a w prezencie dodają jeszcze... krowę.
To jednak nie wszystko. Nowy mieszkaniec dostaje także miesięczną zapomogę za pierwsze 3 lata mieszkania w Mishimie. W przypadku posiadania dziecka nie trzeba martwić się także o wydatki na edukację.
Leżące w środkowej Holandii miasto Utrecht co prawda nie oferuje stałego dofinansowania dla swoich mieszkańców, ale zdecydowało się na dość oryginalny eksperyment. Niektóre osoby potrzebujące zamieszkałe w Utrecht otrzymują ok. 1000 euro miesięcznie w ramach tzw. pensji podstawowej.
W zmian nie muszą robić zupełnie nic. Ich wydatki nie są kontrolowane, a podjęcie pracy nie jest konieczne. Później program rozszerzono na inne grupy, którym postawiono pewne wymagania.
Cały eksperyment ma na celu sprawdzenie czy osoby otrzymujące podstawowe środki do życia są skore do podjęcia pracy. Wygląda na to, że efekty są zadowalające, bo podobne świadczenia wprowadziło lub chce wprowadzić kilka innych holenderskich miast.
Na tej pozycji wyjątkowo nie znalazło się miasto, ale cały stan, bo specjalna pomoc finansowa dla mieszkańców obowiązuje we wszystkich miastach leżących na jego terenie.
Nie jest w końcu tajemnicą, że Alaska zmaga się z bardzo niskim poziomem zaludnienia, a warunki klimatyczne nie są zachęcające. To największy stan USA, ponad 5 razy większy od Polski, a zamieszkuje go jedynie 740 tys. osób.
Liczba ludności stale jednak rośnie, a od ponad 40 lat każdy mieszkaniec stanu otrzymuje raz w roku wypłatę z funduszu 'Permanent Fund Dividend'. Jej wysokość co roku jest inna i zazwyczaj oscylowała w okolicach 2 tys. dolarów. Dopiero w 2016 roku rząd Alaski postanowił wypłacić zaledwie nieco ponad 1000 dolarów.
Jedynym warunkiem jaki trzeba spełnić jest udokumentowanie mieszkania na terenie stanu przez min. ostatni rok kalendarzowy.
Candela Google Street View
New Haven fot. Emilie Foyer / CC BY-SA 3.0
Kaitangata fot. screen Google Maps
Detroit fot. Shawn Wilson / CC BY-SA 1.0
Mishima fot. screen Google Maps
Utrecht fot. Ludmiła Pilecka / CC BY-SA 3.0
zorza polarna Fot. Shutterstock