IKEA tnie etaty. Pracę straci nawet 850 osób

Inter IKEA, spółka-matka znanej sieci meblowej jest zmuszona do znacznej redukcji etatów. Spowodowane jest to spadkiem popytu i wynikającym z tego cięciem kosztów.
IKEA
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Wyborcza.pl

Inter IKEA zapowiedziała zwolnienie nawet 850 pracowników na całym świecie. To nie pierwsza tak duża redukcja etatów w podmiotach związanych z marką.

Duże zwolnienia w Inter IKEA

Zarejestrowana w Holandii Inter IKEA jest franczyzodawcą popularnej marki meblowej działającej w 63 krajach. Globalnie zatrudnia około 27,5 tysiąca pracowników. Zwolnienia związane są ze spadkiem popytu konsumenckiego oraz cięciem kosztów. Sieć stara się również zwiększyć efektywność i obniżyć ceny. Nowa strategia obejmuje przejście z dużych magazynów na przedmieściach do nowych lokalizacji w centrum miast, co mogłoby przyciągnąć więcej klientów. Zmiany wymuszone zostały częściowo przez amerykańskie cła i rosnące koszty. Problemy potentata trwają jednak od czasów pandemii.

Zobacz wideo Michał Pienias: Nie ma takich branż w handlu, dla których e-commerce nie byłby wsparciem

Redukcje obejmują około 3 proc. siły roboczej Inter IKEA. To m.in. 300 stanowisk w szwedzkim Älmhult, miejscowości, w której w latach 50. otwarto pierwszy sklep sieci. Zwalniani będą również pracownicy w Malmo oraz w Holandii. Dyrektor finansowy firmy, Henrik Elm, oświadczył, że konieczne jest przyspieszenie działań i skrócenie procesów decyzyjnych. Po dwóch kolejnych latach spadku sprzedaży, pod koniec ubiegłego roku Inter IKEA oraz jej główny franczyzobiorca Ingka Group powołały nowych prezesów. 

To nie pierwsze redukcje personelu w tym roku w przedsiębiorstwach powiązanych z szwedzką marką. W marcu Ingka, operator większości sklepów na świecie, ogłosiła zwolnienie 800 osób. Z kolei fabryka Ikea w Wielbarku koło Szczytna zapowiedziała, że pracę straci 240 osób. Pod koniec kwietnia pracownicy otrzymali wypowiedzenia.

Obniżki cen i strategiczne działanie

Negatywnie na wyniki firmy wpływa wojna w Iranie. Jak ocenił Elm, rosnące ceny paliwa zaszkodziły budżetom gospodarstw domowych, co zmniejszyło gotowość konsumentów do kupowania rzeczy mniej istotnych.

Firma będzie więc starała się obniżać ceny wybranych produktów oraz przeprowadzać bardziej intensywne działania promocyjne. Planowana jest też optymalizacja łańcucha dostaw i wykorzystanie nowoczesnej technologii, w tym logistyki opartej na AI, co umożliwi prognozowanie popytu w czasie rzeczywistym. Jak wyjaśnił dyrektor, obecnie "przystępność cenowa jest ważniejsza niż kiedykolwiek".

- Dla IKEA to nic nowego, to fundament naszej tożsamości. Musimy skupić się na tym, co najważniejsze dla klientów. Jasne cele i mniejsza liczba priorytetów oraz bardziej uproszczona organizacja pozwolą na szybsze podejmowanie decyzji, niższe koszty i zwiększą naszą zdolność do oferowania niższych cen klientom. Dzięki temu pozostaniemy wierni naszej wizji i utrzymamy konkurencyjność IKEA przez wiele lat - wyjaśnił Elm.

Czytaj też:Ikea musi zamknąć sklep w rodzimej Szwecji. Nie zdarzyło się to od 40 lat

Więcej o: