"Dotarła do mnie kapitalna informacja z Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Pierwszy sąd wydał bezprecedensowy wyrok, mówiący o tym, że cały scam, te wszystkie fejki, które latają na Facebooku i Instagramie, to odpowiedzialność Mety, czyli właściciela, a nie reklamodawców. Meta ponosi pełną odpowiedzialność za puszczanie tych reklam" - poinformował Rafał Brzoska w oświadczeniu.
"To będzie wyrok, który zmieni i przedefiniuje orzecznictwo, co najmniej w Unii Europejskiej" – dodał Brzoska.
Prezes InPostu, powołując się na dane Reutersa, przypomniał, że Meta zarabia między 7 a 16 mld dol. z reklam, w których wykorzystywany jest bezprawnie wizerunek osób publicznych. To nawet 10 proc. rocznych przychodów koncernu.
W oświadczeniu, które dodatkowo zamieścił, podał, że sąd zakwestionował jeden z najczęściej stosowanych argumentów obronnych Mety – odwołanie do statusu "bezpiecznej przystani" (safe harbor) wynikającego z unijnego rozporządzenia DSA.
"Kluczowa była ocena rzeczywistej roli platformy w procesie emisji reklam. Sąd uznał, że Meta nie pełni funkcji biernego technicznego pośrednika. Platforma aktywnie decyduje o tym, które reklamy zostaną opublikowane, weryfikuje je przed emisją, pobiera wynagrodzenie za ich wyświetlanie i stosuje zaawansowane algorytmy targetowania. Taka rola – świadoma, celowa i gospodarczo motywowana – wyklucza, zdaniem sądu, możliwość powoływania się na wyłączenie odpowiedzialności przewidziane dla podmiotów pełniących wyłącznie funkcje hostingowe" – podał Brzoska.
Od decyzji sądu apelacyjnego przysługuje skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego.
Rafał Brzoska i Omenaa Mensah pozwali Metę, właściciela Facebooka i Instagrama za to, że na tych platformach ich wizerunek był wykorzystywany do oszustw finansowych, a Meta reagowała z opieszałością lub wcale.
Już w listopadzie 2024 roku, Bolesław Breczko informował na łamach Wyborcza.biz, że sąd wydał zabezpieczenie w toczącej się sprawie. Facebook nie może publikować reklam z wizerunkiem pary bez ich zgody przez rok. Jednocześnie każda nowa reklama opublikowana bez ich zgody będzie oznaczała dla Facebooka automatyczne naliczenie kary finansowej.
Wcześniej Rafał Brzoska i Omenaa Mensah zwrócili się o pomoc od Urzędu Ochrony Danych Osobistych. Ten także uznał, że Facebook wykorzystuje ich wizerunek z naruszeniem prawa i wydał decyzję, w której zakazał Facebookowi wykorzystywania go przez trzy miesiące. Był to maksymalny okres, na jaki zabezpieczenie może wydać prezes UODO. Za złamanie tego zakazu Facebookowi mogłoby grozić do 4 proc. globalnego przychodu.
Meta nie zgodziła się z treścią postanowienia prezesa UODO i zaskarżyła je do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Domagała się uchylenia postanowienia lub stwierdzenia jego nieważności. Ostatecznie jednak wycofała skargę.