Powtórka z Czarnobyla możliwa? Ukraińskie elektrownie atomowe w fatalnym stanie

We wtorek, w 30. rocznicę katastrofy w Czarnobylu, protestują w Kijowie pracownicy ukraińskich elektrowni atomowych. Konta operatora elektrowni zajęli komornicy, co zagraża bezpieczeństwu.
Czarnobyl - 30 lat po katastrofie. Fotoreportaż autorstwa Adama Stępnia nagrodzony w konkursie BZ WBK Press Photo ________________________________________________________________________________ 26 kwietnia 1986 r. o godz. 1.23 eksplodował reaktor czwartego bloku elektrowni atomowej w Czarnobylu. Tragedię spowodowały błędy załogi, złe zarządzanie i sama budowa reaktora. Czarnobyl był jedynym dużym wypadkiem nuklearnym, w którym bezpośrednio w wyniku promieniowania zginęli ludzie. Wśród pracowników elektrowni i ekip prowadzących akcję ratunkową u 134 osób rozwinęła się ostra choroba popromienna, z czego 28 osób zmarło. Dwie kolejne umarły w wyniku poparzeń. W sumie liczba ofiar śmiertelnych związanych z samym wypadkiem i promieniowaniem wynosi około 50 osób - wliczając też ludzi, którzy zmarli wiele lat później na choroby wywołane zdarzeniami z 26 kwietnia 1986 roku.
Adam Stępień/Agencja Wyborcza.pl

W protestach pod ministerstwem prawa mają uczestniczyć zatrudnieni we wszystkich czterech elektrowniach atomowych, działających na terenie Ukrainy.

Energoatom, operator tych elektrowni jądrowych, podał na swojej stronie internetowej, że jego pracownicy uciekają się do tak "ekstremalnych działań" ze względu na bezczynność państwa w rozwiązywaniu problemu "nieuzasadnionego zajęcia" majątku spółki.

Już wcześniej, 18 kwietnia, pracownicy Energoatomu napisali do ministra prawa list otwarty, w którym wnioskowali o interwencję w sprawie spółki.

Wątpliwy dług operatora elektrowni

W wyniku zajęcia kont bankowych, operator nie jest w stanie zapłacić za paliwo jądrowe, materiały oraz wywóz zużytego paliwa jądrowego.

- Zaległości płatnicze mogą spowodować opóźnienia w dostawach paliwa jądrowego do ukraińskich elektrowni jądrowych i zatrzymanie bloków jądrowych. Zagrożone są także wypłaty pensji - ostrzega Energoatom.

Sprawa może mieć podłoże korupcyjne. Zajęcie kont Energoatomu było efektem decyzji sądu gospodarczego w Kijowie z 2011 r., obligującej firmę do uregulowania zobowiązań wobec firmy Ukrelektrovat. Chodziło o 127,3 mln hrywien, czyli około 5 milionów dolarów.

Jak tłumaczy operator elektrowni atomowych, po czterech latach kwota długu została ";sztucznie zwiększona" w wyniku ekspertyzy podpisanej przez jednego z biegłych. Ekspertyza była kwestionowana przez resort sprawiedliwości, a sprawa jest w sądzie.

Zdaniem Energoatomu dług wobec Ukrelektrovat jest wątpliwy, ponieważ nie został potwierdzony żadnymi dokumentami księgowymi.

Paraliż ukraińskich elektrowni

Zajęcie kont przez komorników sparaliżowało pracę odpowiadających za dostawę 55 proc. prądu elektrowni ukraińskich, w tym największej w Europie - Zaporoska.
W 2014 r. doszło w niej do co najmniej dwóch awarii. W listopadzie władze były zmuszone odłączyć od systemu energetycznego kraju blok nr 3. Wywołało to przerwy w dostawach prądu do gospodarstw domowych. W grudniu 2014 r., z powodu problemów z generatorem, wyłączono blok numer 6 tej elektrowni.