Nowy niemiecko-holenderski pomysł może uderzyć w polską gospodarkę. Ministerstwo Finansów krytykuje

Holendrzy razem z Niemcami chcą nałożyć na europejskie banki ograniczenia dotyczące zakupów przez nie obligacji rządowych. Ten pomysł krytykuje już nasze ministerstwo finansów. Nie podoba się też Włochom i Hiszpanom.

W skarbcach europejskich banków jest coraz więcej obligacji rządowych. Kupują je bo to w niepewnych czasach niekoniecznie najgorszy instrument – mimo wszystko prawdopodobieństwo, że zbankrutuje państwo będące członkiem Unii Europejskiej jest niewielkie. Kupują je również, ponieważ zachęcają je do takich działań ich własne rządy. Dotyczy to szczególnie krajów najboleśniej dotkniętych przez globalny kryzys, a przez to mających trudności ze sprzedażą swoich obligacji.

Niemcy i Holendrzy chcą nałożyć na europejskie banki ograniczenia dotyczące zakupów rządowych obligacji. Zbyt ryzykowne, ich zdaniem, jest tak duże jak teraz ich zaangażowanie w rządowe obligacje. Uważają, że wprowadzenie ograniczeń jest niezbędnym elementem budowy unii bankowej – niezbędnym przed uruchomieniem powszechnych europejskich gwarancji dla depozytów.

Ten pomysł nie ma jednak w Europie wielu zwolenników.

Polskie banki napchane obligacjami

Holendersko-niemiecki pomysł bardzo nie spodobał się między innymi naszemu ministerstwu finansów. Skrytykował go na Twitterze Leszek Skiba, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów.

O co chodzi? Istnieje ryzyko, że jeżeli bankom zabroni się kupować tak dużo obligacji rządowych jak do tej pory, to nasz rząd będzie miał kłopot ze znalezieniem chętnych na ich kupno. Będzie więc musiał oferować lepsze warunki ich nabywcom, wzrosną więc koszty obsługi długu, a za to tak naprawdę zapłacimy wszyscy.

Rząd ma poważne powody do takich obaw. Polskie banki bardzo chętnie do tej pory kupowały nasze obligacje rządowe. Tak chętnie, że w ich bilansach stanowią one aż 13,3 proc. – to największy tego rodzaju udział w krajach Unii Europejskiej.

Dużo obligacji rządowych własnych krajów mają też banki włoskie (10,5 proc.) i hiszpańskie (8,8 proc.). We wszystkich innych krajach Unii banki mają w swoich aktywach dużo mniej obligacji rządowych swoich krajów – np. we Francji stanowią one 2,3 proc. aktywów banków, a w Niemczech 3,2 proc. Średnia dla strefy euro wynosi 4,2 proc.

To na razie tylko pomysł

Polska nie jest na szczęście jedynym krajem, który może dużo stracić na regulacjach ograniczających zakupy przez banki obligacji rządowych. Nowy pomysł nie podoba się również krajom południowej Europy.

O pomyśle będą jednak nie raz rozmawiać ministrowie finansów Unii Europejskiej. Szybko nie umrze. I jak to w Unii najczęściej bywa, cała sprawa zakończy się jakimś kompromisem. Kompromisem, który może utrudnić zarządzanie naszym długiem.

Co zrobić? Przede wszystkim nie zadłużać więcej państwa, tworzyć mądre, najlepiej z nadwyżką budżety państwa. Problem niestety w tym, że we współczesnej Polsce to się jeszcze nikomu we nie udało.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"

Na taką taksówkę mogą sobie pozwolić tylko najbogatsi