PKO BP zapłacił 148 mln zł nowego podatku bankowego w pierwszym kwartale tego roku. A zarobił przy tym na czysto niecałe 639 mln zł – ledwo 8,6 mln mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.
Jak to możliwe? Czyżby koniunktura gospodarcza w Polsce była tak wyśmienita, że do kas naszego największego banku ustawiały się kolejki klientów po kredyty, karty płatnicze i atrakcyjne lokaty? Nie do końca. Bank w tym roku zapłacił dużo mniej odsetek od depozytów swoim klientom.
Jak dużo mniej? W pierwszym kwartale tego roku PKO BP wypłacił posiadaczom lokat w banku 401,5 mln zł odsetek, rok temu natomiast aż 176 mln zł więcej. Mniej też musiał zapłacić odsetek od wyemitowanych obligacji – zaokrąglając 90 mln, zamiast 136 mln zł.
To wystarczyło z naddatkiem na zapłatę nowego podatku – nawet nie trzeba było podnosić prowizji, co mogłoby szybciej i bardziej zdenerwować klientów. I faktycznie w raporcie nie widać, by cała grupa PKO BP zaczęła pobierać większe prowizje i opłaty – wręcz przeciwnie przychody z nich spadły do 844 mln zł z 867 mln zł w pierwszym kwartale ubiegłego roku.
Wydaje się, że Kowalscy zauważyli już, że PKO BP dość oszczędnie, delikatnie mówiąc, płaci odsetki od wpłaconych do niego depozytów. I chętniej sięgają po ofertę konkurencji, co widać w podanych przez bank informacjach o jego udziałach w rynku depozytów.
Na koniec minionego kwartału do PKO BP należało 20,7 proc. rynku depozytów osób prywatnych. Rok temu te udziały były większe, wynosiły 21,6 proc. Nie oznacza to oczywiście, że w banku ubywa lokat Kowalskich – kwotowo w ciągu roku ich wartość wzrosła o 5 proc., ale konkurencja zanotowała tutaj jeszcze wyższy wynik, jej oferta była więc bardziej przekonująca od propozycji PKO BP.
Problem zmniejszającej się atrakcyjności depozytów w PKO BP widać bardziej w wypadku oferty dla firm. Nasz największy bank kontroluje 12,7 proc. rynku depozytów podmiotów instytucjonalnych – na koniec grudnia 2015 roku było to 14 proc. W ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku depozyty małych i średnich firm w banku zmniejszyły się o 2,8 proc. Oferta depozytowa PKO BP ewidentnie więc nie zachwyca.
W dłuższej perspektywie może to uderzyć w zyski banku – klienci mogą zacząć energiczniej rozglądać się za lepszymi ofertami lokat i rachunków oszczędnościowych. Utrzymanie wysokiej marży odsetkowej w dłuższym czasie jest trudne.
Inwestorzy na GPW to wiedzą. I może dlatego akcje PKO BP w poniedziałek, mimo całkiem przyzwoitego raportu, straciły aż 1,62 proc. Spory spadek – WIG 20 zmniejszył się w tym czasie jedynie o skromne 0,23 proc.
Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"