"Jedźcie do domu". Hiszpanie nie chcą już turystów

W wielu hiszpańskich, tradycyjnie turystycznych regionach, rośnie sprzeciw mieszkańców wobec najazdu turystów. Mają dość tłoku i hałasu, który ze sobą przywożą.

”Turyści, jedźcie do domu” taki napis coraz częściej pojawia się na domach w Palma de Mallorca, stolicy i największym mieście Majorki. Przeciwni odwiedzającym mieszkańcy są cięgle w mniejszości, wyraźnie jednak widać, że na Balearach, ale i w innych miejscach Hiszpanii rośnie niezadowolenie spowodowane zalewem turystów - pisze agencja Reutera.

Widok na port w Palma de MallorcaWidok na port w Palma de Mallorca ENRIQUE CALVO / REUTERS / REUTERS

Szczególna rola turystyki

W Hiszpanii turystyka to jeden z filarów gospodarki, a dla wielu mieszkańców jedyne źródło utrzymania. Przemysł turystyczny odpowiada za 12 proc. hiszpańskiego PKB i 16 proc. miejsc pracy. Tłumy na plażach pomogły Hiszpanii wyjść z recesji, a w wielu miejscach były sposobem na problemy z zatrudnieniem.

Zyski biznesu turystycznego w Hiszpanii rosną. W zeszłym roku kraj ten odwiedziło 65 milionów osób, przy 46 mln mieszkańców. Wzmożone zainteresowanie pojawiło się szczególnie po tym, jak turyści zaczęli omijać po atakach terrorystycznych kurorty w Egipcie, Tunezji czy Turcji.

Turystyka jest szczególnie ważna na Balearach, zapewnia tam niemal połowę PKB, daje co trzecie miejsce pracy.

Mieszkańcy przeciwko najazdom cudzoziemców

Ale to właśnie na położonym w zachodniej części Morza Śródziemnego archipelagu przyjezdni budzą coraz większy sprzeciw. W sierpniu ub.r. zanotowano dzień, w którym turystów było prawie tylu, co mieszkańców - 2 mln. Dane z marca tego roku mówią o prawdziwym najeździe na wyspy. W stosunku do marca 2015 liczba odwiedzających wrosła o 50 proc.

Tłum turystów na plaży w Palma de Mallorca, stolicy hiszpańskiej wyspy MajorkaTłum turystów na plaży w Palma de Mallorca, stolicy hiszpańskiej wyspy Majorka ENRIQUE CALVO / REUTERS / REUTERS

 

Miarka się przebrała. Z powodu gigantycznych korków władze Balearów zastanawiają się nad wprowadzeniem zakazu samochodowego dla turystów udających się do popularnych kurortów.

Część autochtonów mówi też, że nie chce, by z ich rodzinnych miejscowości zrobić park rozrywki. W rozmowie z agencją Reutera jeden z mieszkańców Palma de Mallorca skarży się, że nie może parkować samochodu obok własnego domu, gdyż zdaniem władz miasta szpeci on promenadę. To tylko jeden z przykładów. Wiele rodzin z miasteczek archipelagu godzinami krąży po zatłoczonych uliczkach w poszukiwaniu miejsca parkingowego.

Plaża w BarceloniePlaża w Barcelonie Manu Fernandez (AP Photo/Manu Fernandez)

Nadmierna liczba przybyszów oraz ich niewłaściwe zachowanie budzą ostre protesty także w Barcelonie, gdzie w ostatnich latach zanotowano czterokrotny wzrost liczby turystów. Służby miejskie mają coraz większe trudności z porządkowaniem centrum, a spokój mieszkańców zakłócają hałasy nocnego życia oraz chuligańskie wybryki pijanych cudzoziemców.

Ograniczone zasoby naturalne wysp

Na Balearach problemem są także zasoby naturalne archipelagu. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że zdegradowanie przyrody doprowadzi wyspy do katastrofy.