Kanadyjczyk znowu chce drukować funty i mówi, że nie jest cudotwórcą. Złoty zyskuje

W czwartek po południu, już po raz drugi po referendum dotyczącym Brexitu, głos zabrał Mark Carney, szef Banku Anglii. Po jego przemówieniu funt mocno stracił - do złotego np. niemal 15 groszy.

W najbliższym czasie w Wielkiej Brytanii nie będzie żadnych podwyżek stóp procentowych. Anglicy mogą zapomnieć o sensownych lokatach w bankach i powrocie do bardziej tradycyjnej polityki monetarnej, prowadzonej w czasach, kiedy gospodarka rozwija się spokojnie i stabilnie. Wręcz przeciwnie – niewykluczone, że już latem w Londynie, jak zasugerował Kanadyjczyk kierujący od trzech lat Bankiem Anglii, znowu trzeba będzie uruchomić maszyny drukarskie. Masowy druk funtów, przerwany w 2012 roku, a zainicjowany w reakcji na wielki kryzys globalny, być może będzie nieunikniony, by wspierać gospodarkę w bardzo niepewnych czasach po Brexicie.

- Bank Anglii nie zawaha się - będzie zdecydowanie działał, by chronić gospodarkę i stabilność systemu finansowego – powiedział Carney, znany przede wszystkim z żelaznej konsekwencji i bardzo uczciwej komunikacji z inwestorami. Wielu uważa, że to właśnie dzięki niemu Kanada stosunkowo niewiele ucierpiała na kryzysie finansowym który wybuchł w 2008 roku – Carney kierował Bankiem Kanady w latach 2008-2013 i robił to tak dobrze, że zaproponowano mu pracę na podobnym stanowisku w Anglii.

Czytaj też: Amerykański bank stawia na rozpad Wielkiej Brytanii. Szkoci wprowadzą nową walutę.

Szef banku centralnego Wielkiej Brytanii nie wie jeszcze, jak dokładnie będzie wyglądać nowa odsłona tzw. luzowania ilościowego, a więc masowego druku funtów. Być może będzie on skorelowany z obniżeniem i tak już bardzo niskich stóp procentowych. Decyzje dotyczące konkretnych działań podejmie cała rada Banku Anglii – już w lipcu lub w sierpniu, jak mówił Carney.

Reakcja inwestorów na powyższe słowa była bardzo szybka. Funt gwałtownie się osłabił.

kurs funta 30062016kurs funta 30062016 Investing.com

Nie ma planu. Nie zrobimy wszystkiego

Carney podkreślił w swoim przemówieniu, że polityka monetarna, którą prowadzi Bank Anglii, i tak na marginesie każdy inny bank centralny na świecie, ma swoje ograniczenia. – Nie jesteśmy w stanie złagodzić wszystkich negatywnych konsekwencji tak dużego szoku (jak Brexit) – mówił.

Jego zdaniem za gospodarkę, kierunek w którym zmierza, bezrobocie, płace odpowiadają też inni – w domyśle politycy. Wielka Brytania jego zdaniem potrzebuje teraz dużego planu – spójnej strategii, jak ułożyć sobie na nowo kontakty z Unią Europejską i resztą świata, uwzględniającej kwestie dotyczące m.in. handlu, migracji i przepływów kapitałowych. – Każdy plan jest lepszy od jego braku – dodał.

Niestety wiele wskazuje na to, że planu, o którym myśli Carney szybko nie będzie. Wielka Brytania po referendum jest w dużym kryzysie politycznym – Cameron złożył rezygnację, Boris Johnson, jeden z liderów grupy opowiadającej się za Brexitem zrezygnował w czwartek z ubiegania się o fotel premiera Wielkiej Brytanii, a szefostwo brytyjskiej Partii Pracy jest niemal w całkowitej rozsypce.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"