Ujawnił grecki kryzys, pójdzie siedzieć na 10 lat?

Byłemu szefowi greckiej agencji statystyki Elstat, Andreasowi Georgiou, grozi długie więzienie za naruszenie "interesu narodowego".

Sąd Najwyższy w Grecji orzekł, że Georgiou może spotkać kara pozbawienia wolności do 10 lat za zawyżanie greckiego deficytu. Andreas Georgiou był szefem greckiego odpowiednika naszego Głównego Urzędu Statystycznego, który miał odpolitycznić tę instytucję i opublikować wiarygodne dane o greckiej gospodarce - co zresztą zrobił, i za co dziś może zostać skazany.

Brzmi to wszystko jak farsa, ale Georgiou mogą naprawdę czekać nieprzyjemne konsekwencje. Teoria spiskowa zakłada, że szef Elstatu publikował dane na zlecenie znienawidzonych przez Greków - Niemiec. Kozła ofiarnego greckiego kryzysu chcą z niego zrobić nie tylko politycy rządzącej Syrizy Aleksisa Tsiprasa. Nawet Andonis Samaras, były konserwatywny premier z Nowej Demokracji, wypowiada się w podobnym tonie.

Na Georgiu ciąży 2009 rok

Sprawa ciągnie się już od kilku lat, a dotyczy schyłku ubiegłej dekady.
Georgiou - jako znany grecki urzędnik MFW - został wybrany na szefa Elstatu po wyborach parlamentarnych w Grecji w 2009 r., po którym przez dwa lata rządził rząd Jeoriosa Andreasa Papandreu (PASOK).

Jeszcze na początku 2009 r., przynajmniej na papierze, grecka gospodarka wyglądała nie najgorzej. Przez długi czas oficjalne statystyki pokazywały, że Grecja nie wpadła w recesję. Ale czar prysł. W listopadzie Grecy znacznie zrewidowali wcześniejsze szacunki, a dane Eurostatu je potwierdziły, i wyszło, że kraj wpadł w groźną spiralę zadłużenia i jest w kryzysie od co najmniej roku.

Dla przykładu deficyt nie wynosił 3,7 procent - jak sądzono wcześniej - a było to 12,5 procent. W wartościach bezwzględnych oznaczało to, że dług wynosił zamiast dziewięciu miliardów euro - 30 miliardów euro. Co więcej - w listopadzie 2010 roku - Elstat znów zrewidował dotyczące deficytu w odniesieniu do 2009 roku, zamiast 12,5 procent na minusie, było to 15 procent, co kolejny raz potwierdził Eurostat.

Z tej ostatniej publikacji Georgiou musiał się tłumaczyć nawet własnemu rządowi. W Grecji nikt zresztą nie był wówczas zadowolony z podejścia szefa Elstatu - przypomina Die Welt. Zarzucano mu, że skorygował deficyt w górę pod naciskiem Niemiec, aby uzasadnić surowe oszczędności, jakie na Grekach wymogły Niemcy i Komisja Europejska - Nie miał pojęcia o statystyce, robił co chciał Eurostat - zacytował nawet "Wall Street Journal" Zoe Georganta, dawnego kolegę Georgiou.

Grecy wciąż w tarapatach

Grecja do dziś poważnie odczuwa skutki recesji i narzuconych w związku z nią przez Europę oszczędności.

Nie dalej jak w maju grecki parlament - mimo protestów - przyjął nowy pakiet oszczędnościowy, którego realizacja jest warunkiem otrzymywania dalszej pomocy od międzynarodowych wierzycieli.

Pakiet przewiduje m.in. ograniczenie wydatków emerytalnych o 1,8 mld euro oraz uzyskanie dalszych 1,8 mld euro dzięki podwyższeniu z 13 do 24 proc. podatków od prądu, wody i innych świadczeń. Żeby zmusić posłów do jego przegłosowania premier Tsipras sięgnął po działo naprawdę wielkiego kalibru. Zagroził, że w razie zaniechania reform zabraknie wkrótce środków na wypłacanie emerytur.

Więcej o: