W samolocie wybuchła kolejna bateria Samsunga. Mimo afery rośnie zysk firmy

Marcin Kaczmarczyk
Dwa dni po spektakularnym incydencie na lotnisku w Louisville spowodowanym awarią baterii we flagowym smartfonie Samsunga, Koreańczycy pochwali się najnowszymi wynikami finansowymi. Są bardzo dobre.

O wybuchających bateriach w telefonach Galaxy Note 7 mówią wszyscy. Firma została zmuszona do ich wymiany. I co gorsza, dochodzi do kolejnych, groźnych incydentów. Mimo to afera z bateriami nie wpływa znacząco na wyniki finansowe koreańskiego giganta. Koncern z Korei Południowej zarabia coraz więcej.

Do ostatniego głośnego incydentu z wadliwym smartfonem Samsunga doszło w środę w samolocie linii Southwest Airlines, który miał lecieć z Louisville (miasto koło Cincinnati w USA) do Baltimore. Telefon zaczął dymić w kieszeni pasażera zaraz po jego wejściu na pokład, jeszcze przed startem. Właściciel komórki rzucił ją w panice na ziemię, tam urządzenie chwilę jeszcze podymiło, a załoga i pasażerowie samolotu zostali z niego szybko ewakuowani. Co gorsza pojawiły się informacje, że smarfton, który "popsuł się" w samolocie pochodził już z nowej serii teoretycznie pozbawionej wad. Samsung mówi, że dokładnie zbada dokładnie sprawę, jak tylko resztki komórki zostaną mu przekazane przez władze.

Wybuchające baterie jednak nie uderzyły na razie znacząco w wyniki koreańskiej spółki. Dalej to sprawnie działająca maszyna do zarabiania dużych pieniędzy. Samsung w minionym kwartale osiągnął zysk operacyjny na poziomie 7,8 bln koreańskich wonów (7 mld dol.) i jest to wynik lepszy o 5,5 proc. od osiągniętego rok wcześniej.

Czytaj więcej: W drugim kwartale Samsung zarobił najwięcej od dwóch lat. Ale pod jego bokiem rośnie już silna konkurencja. [proszę 

Co ważne, zysk operacyjny udało się podnieść mimo faktu, że zmniejszyła się sprzedaż koncernu - o 5 proc., do 49 bln wonów.

Powyższe liczby są na razie wstępną informacją Samsunga o wynikach finansowych wypracowanych w trzecim kwartale. Szczegóły poznamy jeszcze w tym miesiącu. Analitycy twierdzą, że firma jednak dobrze zarabia na produkcji półprzewodników, telewizorów i wyświetlaczy. Koszty wymiany wadliwych komórek są zapewne duże, ale nie aż tak duże, by bardzo uderzyły w wyniki giganta.

Czytaj więcej: Samsung chce też produkować ekskluzywne, designerskie kuchenki, lodówki i chłodziarki do wina. 

W tym wszystkim pojawia się jeszcze jedno pytanie. Jak Koreańczycy poradzą sobie ze stratami wizerunkowymi, które pojawiły się po aferze z bateriami? I czy nie są one aż tak poważne, by poważnie wpłynąć na dalszą sprzedaż smartfonów Samsunga?

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"