Nad Morskie Oko wozem hybrydowym. Ruszyły testy nowego pojazdu

Robert Kędzierski
Na zlecenie Tatrzańskiego Parku Narodowego zostały przeprowadzone terenowe testy nowatorskiego pojazdu, którym turyści już wkrótce mają szansę być transportowani m.in. nad Morskie Oko. Na najcięższych odcinkach trasy konia wspomoże silnik elektryczny.

Pod koniec zeszłego tygodnia na trasie prowadzącej do Morskiego Oka oraz w okolicach Bukowiny Tatrzańskiej odbyły się testy nowego pojazdu. Tradycyjny wóz z zaprzęgiem konnym, służący do przewozu turystów, ma zostać zastąpiony przez pojazd hybrydowy. Wyposażono go w napęd elektryczny - na największych stromiznach silnik odciąży zwierzę. 

Pierwsze testy wypadły obiecująco. Oczywiście pojawiły się pewne kwestie wymagające dopracowania, ale zbudowanie tego prototypu uważam za sukces. Mam nadzieję, że jeśli uda się to rozwiązanie wprowadzić w życie, rozwieje to już na dobre wszelkie wątpliwości dotyczące tego, czy konie w Morskim Oku pracują ponad siły

- stwierdził w rozmowie z PAP Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Czytaj też: Tatry jak Dolomity - ta decyzja ucieszy fanów narciarstwa. 

Projekt realizowany na zlecenie TPN ma pogodzić interesy lokalnych przedsiębiorców i stanowisko obrońców praw zwierząt. Początkowo organizacje proekologicznie postulowały, by ze stromych górskich dróg pojazdy ciągnięte przez konie zniknęły całkowicie. Miały je zastąpić pojazdy elektryczne - Melexy. Protesty ekologów nastąpiły po kilku przypadkach śmierci zwierząt na szlaku do Morskiego Oka. 

Na szlaku prowadzącym nad największe tatrzańskie jezioro padł wczoraj koń, który ciągnął wóz z turystami. Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego rozważa zmiany w regulaminie przewozów fasiongami.

- donosiła w 2014 roku Wyborcza. 

Po konsultacjach okazało się jednak, że wiązałoby się to ze stratami - m.in. poprzez konieczność zlikwidowania hodowli. 

Kilka innowacji

Pojazd stworzony w Poznaniu potrafi samoczynnie obliczyć moc z jaką zadziałać ma elektryczny silnik. Robi to na podstawie kąta nachylenia - im bardziej stromo, tym więcej mocy.  Portal NaszeMiasto wyjaśnia też, że wóz wyposażono w rejestrator zapisujący istotne parametry pracy. Dzięki temu będzie wiadomo w których miejscach i w jakich warunkach potrzebne jest wspomaganie. 

Wspomaganie sprawdziło się w sposób jaki zakładaliśmy. Praktycznie przez całość trasy do Morskiego Oka wóz wspomagał [konia] nawet nie w stu procentach swoich możliwości. W dwóch-trzech miejscach, na serpentynach, wspomaganie faktycznie działało na sto procent. Ale trwało to kilkanaście sekund. [...] Przy zjeździe wóz hamuje samoczynnie odzyskując energię. Ten odzysk jest bardzo duży. Zużycie energii na przejazd w górę i w dół wyniosło dziesięć procent baterii."

- stwierdził Łukasz Janczy z Tatrzańskiego Parku Narodowego w rozmowie z Gazetą Krakowską publikowanej na łamach portalu NaszeMiasto

Nowy pojazd łączy ze sobą tradycję i nowoczesność. Projekt zrealizowany przez poznańskie zakłady Aktiv Elektronik, wyłonione na drodze przetargu, nawiązuje do tego, co turyści już znają. Z zewnątrz wóz hybrydowy wygląda niemal jak tradycyjny. 

W tej chwili nie zapadła jeszcze decyzja o zamówieniu wozu. Pojazd, kosztujący ok. 200 tys. złotych, będzie testowany w warunkach zimowych oraz latem. Po zakończeniu prób Tatrzański Park Narodowy zdecyduje, czy turyści będą transportowani w nowatorski sposób.