Wielkie koncerny motoryzacyjne łączą siły. Wszystko po to, by Tesla nie odjechała za daleko

Koncerny BMW, Daimler, Ford i Volkswagen podpisały we wtorek porozumienie, na mocy którego planują stworzyć na europejskich autostradach sieć stacji szybkiego ładowania samochodów elektrycznych.

Budowa sieci stacji na ruszyć już w przyszłym roku. W początkowym etapie ma powstać 400 punktów ładowania. Do 2020 r. kierowcy mają mieć już dostęp do tysięcy stacji, tak, aby mieli możliwość podróży autami elektrycznymi na dalekich dystansach.

Punkty będą miały moc do 350 kW. Ma to znacząco skrócić czas ładowania w porównaniu do dzisiejszych systemów. Sieć stacji będzie bazowała na standardzie CCS (Combined Charging System), kompatybilnym z większością obecnych i przyszłych generacji samochodów elektrycznych.

Wszystko oczywiście po to, by zachęcić do samochodów elektrycznych masowego klienta. "Są dwa aspekty, które są dla nas decydujące: możliwość bardzo szybkiego ładowania i zlokalizowanie stacji w odpowiednich miejscach" - komentuje Oliver Blume, prezes należącego do Volkwagena Porsche. "Ładowanie samochodu elektrycznego ma być równie wygodne co tankowanie na zwykłej stacji benzynowej" - piszą spółki we wspólnym komunikacie.

Koncerny będą też zachęcały kolejne firmy do dołączania do przedsięwzięcia. "Nasz wspólny projekt jest krokiem milowym, wyraźnie pokazującym, że rywale łączą siły, aby budować e-mobilność" – pisze szef BMW Harald Krueger.

W tle jest oczywiście rywalizacja z amerykańską Teslą, która ostatnio rośnie jak na drożdżach, i która odnotowuje wielkie zamówienia na swój nowy Model 3. Daimler poinformował ostatnio o swojej elektrycznej ofensywie – do 2025 r. planuje stworzyć 10 modeli samochodów elektrycznych, chce wydać na ten cel 10 mld euro.

Czytaj też: Ursus chce być jak Tesla. Pokazał prototyp samochodu elektrycznego. Planuje kolejne