Państwo będzie zabierać majątki przestępcom. Ale przepisy mogą też uderzyć w uczciwych przedsiębiorców

Piotr Skwirowski
Będzie konfiskata rozszerzona. Jeśli oskarżony nie będzie potrafił udowodnić, że swój majątek zdobył uczciwie, może go stracić. Nie tylko dom, ziemię czy samochód, ale także przedsiębiorstwo. - Odchodzimy od zasady domniemania niewinności. Tak nie powinno być - przekonują prawnicy.
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro
Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Wyborcza.pl

Sejm uchwalił ustawę, która pozwoli państwu przejąć mienie obywatela, jeśli okaże się, że pochodzi ono z przestępstwa. W ten sposób państwo będzie mogło przejąć przedsiębiorstwo, które służyło do popełnienia przestępstwa. Ot, choćby wystawiało fałszywe faktury, po to, by wyłudzić VAT.

- Nowe rozwiązania z jednej strony uderzą w oszustów gospodarczych działających wbrew zasadom uczciwej konkurencji, z drugiej - zapewniają ochronę przedsiębiorcom przed przestępcami udającymi biznesmenów. Nowe regulacje mają też uniemożliwić czerpanie korzyści z nielegalnie zdobytych majątków - tłumaczy Ministerstwo Sprawiedliwości, które przygotowało przepisy.

Rząd walczy z oszustwami dotyczącymi VAT

Rząd liczy na to, że pozwolą mu one między innymi rozprawić się z oszustwami i wyłudzeniami VAT. To plaga, która pustoszy polski budżet. Skala oszustw liczona jest w dziesiątkach miliardów złotych rocznie. Parają się nimi na dużą skalę zorganizowane grupy przestępcze, często międzynarodowe.

Konfiskata rozszerzona będzie mogła być orzeczona w przypadku przestępstw zagrożonych karą powyżej 5 lat pozbawienia wolności.

Nieuczciwie zdobyte majątki będą mogli stracić nie tylko przestępcy, ale też osoby, którym je podarowali bądź sprzedali za kwotę znacznie niższą od rynkowej. Przepadek mienia będzie mógł być orzeczony także wtedy, gdy sprawca będzie się ukrywał lub umrze lub przeniesie majątek na inną osobę. - Jeśli zostanie wykazane, ponad wszelką wątpliwość na drodze sądowej, że ten sprawca dopuszczał się tego typu czynów, również taki majątek będzie podlegał przepadkowi - mówił w zeszłym roku minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Zapowiedział też przepadek korzyści związanych z obracaniem pieniędzmi pochodzącymi z przestępstwa.

Majątek oskarżonego można będzie kontrolować sięgając pięć lat wstecz od popełnienia przestępstwa. Będzie on musiał udowodnić, że zdobył go uczciwie.

Konfiskata będzie mogła objąć także przedsiębiorstwa użyte do popełnienia przestępstw. Co więcej, może się tak stać nawet wtedy, gdy właściciel o tym nie wiedział, a przestępstwa dokonał któryś z jego pracowników.

Rząd próbował tu zabezpieczyć uczciwych przedsiębiorców. I tak, żeby brać w ogóle pod uwagę konfiskatę przedsiębiorstwa, sprawca przestępstwa musi odnieść z niego korzyść o znacznej wartości, a więc powyżej 200 tysięcy złotych. Poza tym, właścicielowi przedsiębiorstwa należy wcześniej wykazać, że chciał lub przewidywał możliwość wykorzystania firmy do celów przestępczych. To z kolei oznacza, że jeżeli właściciel rzeczywiście nie wiedział, że jego pracownik to oszust, nie poniesie za to odpowiedzialności i nie straci swojej firmy.

Nowe przepisy budzą jednak kontrowersje.

Pomysł dobry, wykonanie nie

 - Majątek, który pochodzi z przestępstwa powinien być konfiskowany - mówi serwisowi next.gazeta.pl adwokat Cezary Cieńkowski z kancelarii Cieńkowski, Czarnecka.

Tłumaczy, że do popełnienia przestępstwa potrzebne są pieniądze. Choćby te z wcześniejszego przestępstwa. - W wielu przypadkach odcięcie od takiej gotówki pozwoli uniknąć kolejnych przestępstw - przekonuje.

- Idea jest więc słuszna. Jej wykonanie nie jest jednak niestety najlepsze - dodaje Cezary Cieńkowski.

Zwraca uwagę na to, że ustawa odchodzi od zasady domniemania niewinności. - Zgodnie z nią ten, kto stawia zarzut, musi przedstawić na to dowód. To rozwiązanie obowiązuje zarówno w prawie karnym, jak i cywilnym - mówi adwokat Cieńkowski. - Oczywiście przerzucenie ciężaru dowodzenia na podejrzanego znakomicie ułatwi życie fiskusowi i prokuraturze, ale odejście od zasady domniemania niewinności absolutnie nie powinno mieć miejsca - dodaje.

Krytykuje też nieprecyzyjność, niejasność, niedookreślenie przepisów. - W ustawie roi się od terminów "mogło być", "można było przypuszczać" i tym podobnych. - Tak nie powinno być - przekonuje adwokat.

I tłumaczy, jakie mogą być skutki stosowania takich przepisów. - Weźmy przedsiębiorstwo, które zostało wykorzystane w przestępstwie, ale sprawca nie jest jego właścicielem. Na podstawie nowych przepisów, właścicielowi będzie można zarzucić, że mógł przypuszczać, iż jego firma zostanie jakoś zamieszana w przestępstwo. Już to wystarczy do tego, by zagrozić mu konfiskatą firmy - wyjaśnia adwokat. Jego zdaniem, jeśli przedsiębiorca prowadzi kiosk i sam nad wszystkim panuje, nie ma takiej groźby. Jeśli jednak jego firma zatrudnia 40, 50 czy 100 osób, już tak bezpiecznie nie jest. Każdy z pracowników może popełnić przestępstwo. Nie tylko księgowy, który na własną rękę będzie fałszować dokumenty, by wyłudzić pieniądze. Weźmy właściciela warsztatu samochodowego. Któryś z jego pracowników może oszukiwać na częściach i przy przeglądach aut. Trudno nad tym wszystkim zapanować. Ale kontrolerzy będą mogli zarzucić właścicielowi, że mógł podejrzewać, iż jego pracownik dopuszcza się przestępstwa. - To bardzo niebezpieczne, także dla uczciwych przedsiębiorców – mówi Cezary Cieńkowski.

Opozycja krytykuje

W Sejmie nowych przepisów nie poparła opozycja. Także ona twierdziła, że pomysł jest dobry, ale jego wykonanie fatalne. Przekonywała, że nowe przepisy mogą uderzyć także w uczciwych przedsiębiorców. Na wady przepisów uwagę zwracali też prawnicy z Sejmowego Biura Legislacji oraz Rzecznik Praw Obywatelskich.

Inni też konfiskują

Ale rząd nie słucha tych głosów. Przekonuje, że konfiskata majątków z przestępstw stosowana jest też w wielu innych krajach. - We Włoszech podstawą zastosowania środków majątkowych jest samo podejrzenie kontaktów z mafią. Nie trzeba w takim przypadku uruchamiać procedury karnej. Zabezpiecza się całe mienie dużej wartości. Konfiskata jest orzekana w następstwie postanowienia o zabezpieczeniu majątku, jeśli osoba nie wykaże jego legalnego źródła. Skazanie karne nie ma przy tym znaczenia - przekonuje.

W Wielkiej Brytanii przeprowadza się konfiskatę gotówki powyżej 10 000 funtów - chyba że ktoś wykaże, iż ma pieniądze z legalnego źródła. Z kolei prawo niemieckie umożliwia konfiskatę narzędzi przestępstwa i przepadek wpływów z przestępstwa, nawet jeśli, z określonych przyczyn, nie można wydać wyroku skazującego. Podobnie dzieje się w Hiszpanii, gdzie konfiskatę rozszerzoną stosuje się w walce z terroryzmem i przestępczością zorganizowaną.

Konfiskata bez wyroku skazującego możliwa jest, zdaniem rządu, również m.in. w Austrii, Bułgarii, Czechach, Danii, Finlandii, Irlandii, Portugalii, Słowenii, Słowacji oraz na Łotwie, Litwie i Węgrzech. - W skali Unii Europejskiej 40 proc. odzyskanych od przestępców środków pochodzi z konfiskaty bez skazania, 13 proc. z tradycyjnej konfiskaty. Poza państwami UE instytucja rozszerzonego przepadku jest znana m.in. w Stanach Zjednoczonych i Szwajcarii - twierdzi rząd.

Teraz Senat

Ustawa, która wprowadzi u nas konfiskatę rozszerzoną, trafi teraz do Senatu. Jeśli ten nie zgłosi doń poprawek, powędruje na biurko prezydenta. Gdyby Senat miał poprawki, ustawa wróci jeszcze do Sejmu, który je oceni. Dopiero potem trafi do prezydenta. Jeśli ten ją podpisze, wejdzie w życie, dwa tygodnie od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Piotr Skwirowski
Więcej o: