Giełdowy debiut roku zamieni się w katastrofę? Snapchat zaczął gwałtownie tracić na wartości

To był najgorętszy, najbardziej wyczekiwany debiut technologiczny od trzech lat. Snap, właściciel Snapchata, wszedł na nowojorską giełdę w czwartek i przez pierwsze dwa dni dawał nieźle zarobić inwestorom. Trzeciego dnia jednak kurs zanurkował.

Spółka zadebiutowała w czwartek szalonym wzrostem kursu – akcje podrożały aż o 44 procent, w piątek Snap dołożył do tego kolejne 11 proc. Jednak już w poniedziałek, zaledwie trzeciego dnia po głośnym debiucie, spółka wykasowała wszystkie te wzrosty – akcje straciły 12,25 proc. i zakończyły notowania na poziomie 23,77 USD, czyli niższym, niż po pierwszym dniu obecności na giełdzie.

W tej chwili (wtorek, godzina 13:35) w tak zwanych notowaniach przedsesyjnych akcje Snap tracą kolejne 3,8 procent

Skąd ten spadek?

Żaden z siedmiu obserwujących Snapa analityków nie rekomenduje kupowania jej akcji – wylicza Bloomberg. Co więcej, pięciu z nich radzi sprzedawać Snapa, a dwóch wystawiło spółce ocenę neutralną. Ujawnienie tych rekomendacji mogło przyczynić się do poniedziałkowego spadku.

Snap to firma wciąż przynosząca straty, nie wiadomo, kiedy zacznie zarabiać, sama nawet ostrzegała, że do tego może nigdy nie dojść. To nie zniechęciło inwestorów, którzy rzucili się na akcje w ofercie publicznej – zainteresowanie było 10 razy większe, niż podaż. Według analityków, spółka jest po prostu przeszacowana i po tak efektownym debiucie musiało przyjść załamanie.

Snap ignorowany przez największych inwestorów?

Jest jeszcze jeden możliwy powód przeceny Snapa. W ofercie sprzedawał tak zwane akcje nieme - ich właściciele nie mają prawa głosu na zebraniach akcjonariuszy, nie mogą decydować o firmie. Na rynku pojawiła się pogłoska, że grupa zirytowanych dużych inwestorów chce, aby w związku z tym spółki nie "wpuszczano" do giełdowych indeksów, takich jak Nasdaq, S&P500, czy MSCI.

Gdyby faktycznie okazało się, że Snap pozostaje poza indeksami, byłaby to wiadomość ograniczająca możliwość wzrostu notowań akcji. Wtedy bowiem akcji Snapa nie mógłby kupować cały szereg bogatych funduszy, które w swoich inwestycjach tak budują skład portfela spółek, aby wiernie naśladował on strukturę danego giełdowego indeksu. Fundusze te dysponują ogromnymi miliardami dolarów. Perspektywa odcięcia tak dużych pieniędzy od inwestowania w Snapa może stanowić dla inwestorów giełdfowych ogromne rozczarowanie i może ich skłaniać do natychmiastowej sprzedaży akcji.