PiS obniżył wiek emerytalny, a teraz chce, żebyśmy dłużej pracowali. Na zachętę da 10 tys. zł

Rząd pracuje nad systemem zachęt, które sprawią, że Polacy będą zostawać na rynku pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego - pisze Dziennik Gazeta Prawna. Wśród nich ma znaleźć się rodzaj premii za pracę.

Plan, do którego dotarł Dziennik Gazeta Prawna, powstał w otoczeniu wicepremiera, ministra finansów i rozwoju Mateusza Morawieckiego. Ma zawierać zachęty finansowe dla osób, które osiągną wiek emerytalny – by nie rezygnowały z pracy.

Pracuj dwa lata dłużej – dostaniesz 10 tys. zł

Wysokość tych zachęt miałaby być ustalana z góry, liczona jako połowa podatku dochodowego i innych składek, jakie odprowadziłby zarabiający medianę pensji w gospodarce. DGP wylicza, że dla kogoś, kto zdecyduje się pracować dwa lata po osiągnięciu wieku emerytalnego, premia wyniesie 10 tysięcy złotych. Za każdy kolejny rok na rynku pracy, zachęty te miałyby rosnąć – za trzy lata do 15 tys. zł, za cztery – 20 tys. zł. Premie miałyby być wypłacane jednorazowo.

Powrót do niższego wieku emerytalnego był jednym z głównych obietnic w kampanii wyborczej prezydenta Andrzeja Dudy. W listopadzie ubiegłego roku prezydencki projekt został przyjęty przez Sejm. Wiek emerytalny 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn wchodzi w życie 1 października tego roku. Rząd podkreśla, że jest to dobrowolne, jeśli ktoś będzie chciał, będzie mógł pracować dłużej, a dłuższa praca oznacza także wyższą emeryturę w przyszłości.

Czytaj też: Polacy ramię w ramię z rządem w ostatecznym rozprawieniu się z OFE. Bardzo duże poparcie.

Pół miliona nowych emerytów w rok

Akcję edukacyjną na temat emerytur szykuje też ZUS – chce informować o opłacalności dłuższej pracy. ZUS spodziewa się gwałtownego wzrostu liczby nowych emerytów. Co roku wydaje średnio około 200 tys. wniosków o przyznanie emerytury. W tym roku miało ich być 220-240 tys. Ale teraz, po obniżeniu wieku emerytalnego, ZUS spodziewa się dodatkowych około 330 tys. wniosków – mówiła niedawno w wywiadzie dla PAP prezes Zakładu prof. Gertruda Uścińska. W tym roku na emeryturę może więc przejść rekordowe ponad pół miliona Polaków.

Czytaj więcej na ten temat: ZUS ma problem. W tym roku przybędzie nawet ponad pół miliona emerytów.

Kosztowna obniżka

Krótsza praca to nie tylko niższe emerytury. Obniżenie wieku emerytalnego ma kosztować państwo łącznie około 55 mld zł tylko w latach 2017-2021. Im więcej osób zdecyduje się pozostać na rynku pracy, tym z jednej strony większe oszczędności – bo nie trzeba im będzie wypłacać emerytur, a z drugiej – wyższe wpływy z podatków i składek pracujących. Według rozmówców DGP, wprowadzenie premii za pracę w przyszłym roku pozwoliłoby oszczędzić 2 mld zł.

Emerytalny minimalizm

Premia w wysokości 10 tys. zł za dwa lata dłuższej pracy najatrakcyjniejsza może się wydawać osobom, które mogą liczyć tylko na minimalną emeryturę. Wynosi ona obecnie (od marca) 1000 zł brutto, co daje 24 tys. zł brutto za dwa lata według tej obowiązującej teraz stawki.

Jak pisze Instytut Badań Strukturalnych w swoim najnowszym raporcie na temat starzenia się społeczeństwa i rynku pracy, po obniżeniu wieku emerytalnego, mocno wzrośnie liczba osób, które nie uskładają nawet na minimalną emeryturę i trzeba będzie im ją finansować. Think thank wylicza, że od 2040 roku minimalne emerytury dostawać będzie połowa wszystkich emerytów. Na najniższe świadczenie może liczyć aż ponad 70 proc. dzisiejszych 20-latków, czyli osób urodzonych na przełomie lat 80. i 90.

Zobacz też, jakich błędów unikać w relacjach z pracownikami - rad udziela prof. Andrzej Blikle:

Ojciec dał mi radę: "Dobry interes, to jest interes dla obu stron. Interes dobry dla jednej strony, to jest szwindel" - prof. Andrzej Blikle [NEXT TIME]