Coraz więcej piwa w puszkach. Dla browarów to dobra wiadomość, a dla klientów?

Amerykanie z roku na rok coraz chętniej sięgają po piwo z puszki. W 2016 r. jego udział w rynku wynosił ponad 56 proc. Trend ten obserwowany jest też na całym świecie.

Piwo w aluminiowych puszkach zdobyło 56,2 proc. amerykańskiego rynku w porównaniu do 50,3 proc. w 2008 r. – podaje raport Beer Institute. W tym samym okresie udział butelek systematycznie spada – 40,2 do 33,4 proc.

Dla dużych producentów jest to dobra wiadomość – każda puszka daje im drobną oszczędność. Koncern, który może pozwolić sobie na linię technologiczną do produkcji puszek, oszczędza na ich wytwarzaniu i transporcie – puszka waży o wiele mniej niż butelka, nie potrzebuje skrzynek ani nadruków. Browary zapewniają przy tym, że nie ma możliwości, by metal puszki wpływał na smak trunku.

- Piwo puszkowe jest tej samej jakości co butelkowe. W puszce nie dochodzi do reakcji piwa z aluminium, gdyż jest ona wyściełana od wewnątrz specjalnym lakierem spożywczym. Aluminiowy posmak pojawia się kiedy piwo pijemy bezpośrednio z puszki i nasze usta mają kontakt z wieczkiem. Wtedy nasze zmysły łączą smak piwa i zapach aluminium - czytamy na portalu Browarów Polskich.

Drogi recykling

Puszki mają jedną wadę. Ich recykling jest drogi i niemożliwe jest ich ponowne napełnianie. Z tym problemem próbują walczyć np. nasi zachodni sąsiedzi. Niedawno niemiecki rzecznik Ministerstwa Ochrony Śśrodowiska Stephan Haufe ogłosił sukces programu, który miał rozwiązać ten problem. Od 2003 r. w Niemczech obowiązuje system kaucjonowania opakowań bezzwrotnych. Kaucją objęte są wszystkie uznane za nieekologiczne opakowania do napojów o pojemności od 0,1 litra do 3 litrów na wodę mineralną, piwo, napoje orzeźwiające i koktajle alkoholowe.

– Obowiązkowa kaucja na opakowania bezzwrotne sprawdziła się jako instrument skutecznej ochrony środowiska – powiedział Haufe. Jak podkreślił, dzięki kaucjonowaniu udało się w dużym stopniu ograniczyć zjawisko zaśmiecania puszkami i butelkami lasów, parków i innych miejsc publicznych.

***

Jak nie popełniać błędów w biznesie i co trzeba robić żeby się udało? Kręgliccy: Mieliśmy wielkiego farta. Pod koniec lat 90. restauracja zwracała się nawet w trzy miesiące [NEXT TIME]