Niecodzienne ogłoszenie o pracę w znanym banku. Gwarantują jedną godzinę pracy w miesiącu

Bank Santander zatrudnia pracowników na umowach, które gwarantują im zaledwie 1 godzinę pracy w miesiącu.

Santander w Wielkiej Brytanii zatrudnia doradców ds. obsługi klienta, którzy w razie potrzeby zastępują pracowników zaangażowanych w pełnym wymiarze godzin. „Jednogodzinni pracownicy” stanowią około 10 procent doradców ds. obsługi klienta – podaje Financial Times.

 Santander jest dumny z traktowania pracowników

Na stronie internetowej banku pojawiło się ogłoszenie, w którym można przeczytać, że „gwarantowana i płatna jest co najmniej jedna godzina na miesiąc (12 godzin rocznie)”. Rekrutacja dotyczy stanowiska doradcy w Bromley w południowym Londynie. W ogłoszeniu napisano ponadto, że dodatkowe godziny są zależne od wymagań konkretnego oddziału. Od kandydatów oczekuje się elastyczności w kwestii czasu pracy i jej lokalizacji.

Trzej prawnicy zajmujący się zatrudnianiem, z którymi skontaktował się Financial Times powiedzieli, że nie spotkali się do tej pory z takimi umowami. Rzeczniczka Santandera podkreśliła za to, że firma jest dumna z traktowania pracowników w „prosty, osobisty i sprawiedliwy sposób”. Co więcej, nie stosuje umów, które nie gwarantują jakichkolwiek godzin pracy.

Na pytanie, w jaki sposób „umowy jednogodzinne” różnią się zasadniczo od kontraktów nie gwarantujących zajęcia rzeczniczka odpowiedziała, że te pierwsze dają zatrudnionym „pełne prawa pracownicze bez obowiązku przyjmowania dodatkowych godzin”. Ale nie są zatrudnieniem na wyłączność.

Santander informuje, że związki zawodowe „wspierają elastyczność” i wiedzą o umowach gwarantujących jedną godzinę pracy w miesiącu. Według danych banku, statystyczny pracownik zatrudniony na ich podstawie faktycznie pracował średnio 386 godzin w roku.

Stygmatyzowane umowy

W ostatnim kwartale 2016 r. w Wielkiej Brytanii było 905 tys. osób na kontraktach nie gwarantujących nawet godziny pracy. To o 101 tys. więcej niż rok wcześniej, co oznacza, że wzrost liczby tych kontraktów jest wolniejszy.

Jednogodzinne umowy to prawdopodobnie efekt zmian na rynku pracy. Paradoksalnie zdaniem analityków, powodem może być związana z najniższym od ponad 40 lat bezrobociem, lepsza pozycja pracowników na rynku pracy oraz obawy pracodawców o reputację, gdyż tego typu umowy są stygmatyzowane.

Zobacz też: Kręgliccy: Mieliśmy wielkiego farta. Pod koniec lat 90. restauracja zwracała się nawet w trzy miesiące [NEXT TIME]