Brexit już uderza w brytyjską gospodarkę. Potwierdzają to kolejne dane

Gospodarka Wielkiej Brytanii ostro wyhamowała. PKB w pierwszym kwartale rósł najwolniej od roku. W dodatku ostateczny odczyt został zrewidowany w dół w porównaniu z pierwszymi szacunkami. To może być pierwsza oznaka uderzenia brexitu i niezbyt dobre wiadomości dla premier Theresy May tuż przed przedterminowymi wyborami.

Wzrost PKB Wielkiej Brytanii w pierwszym kwartale wyniósł zaledwie 0,2 proc. w ujęciu kwartalnym. To wyraźne spowolnienie wzrostu – w ostatnich trzech miesiącach 2016 roku gospodarka brytyjska rozwijała się w kwartalnym tempie 0,7 proc.

To zaskakujące dane o tyle, że są niższe niż te z wstępnego odczytu sprzed kilku tygodni – wtedy mówiono o wzroście na poziomie 0,3 proc. Rewizji w dół nikt się raczej nie spodziewał,  Bank Anglii oczekiwał wręcz, że dziś urząd statystyczny ogłosi rewizję w górę, do 0,4 proc.

Skąd tak słabe wyniki? Brytyjski urząd statystyczny, odpowiednik naszego GUS-u, w komunikacie pisze, że to „głównie efekt szerokich rewizji w dół w sektorze usług”, największej części brytyjskiej gospodarki. Wzrost spowolnił, bo konsumenci nie wydawali już tak dużo pieniędzy.  Po uwzględnieniu inflacji wydatki gospodarstw domowych wzrosły zaledwie o 0,3 proc., najwolniej od końca 2014 roku.

Jak pisze Bloomberg, mocniejsze od spodziewanego hamowanie to objaw uderzenia brexitu w gospodarkę, przy przyspieszającej inflacji i słabym wzroście płac, które zmniejszają chęć konsumentów do wydatków.

Ceny na Wyspach ostatnio rosną, w części przez silne osłabienie funta w ciągu niemal roku od referendum w sprawie wyjścia UE -przez słabszego funta rosną koszty importerów.

Czytaj też: Zbliżający się brexit uderza w zwykłych Brytyjczyków. Dane najgorsze od lat

Wyniki brytyjskiej gospodarki są wyraźnie poniżej unijnej średniej - w pierwszym wzrost PKB w UE wyniósł 0,5 proc. kwartał do kwartału, przy czym Niemcy urosły aż o 0,6 proc., a Polska o 1,0 proc.

Przedterminowe wybory w Wielkiej Brytanii odbędą się 8 czerwca, czyli równo za dwa tygodnie. Premier Theresa May liczy, że zwycięstwo da jej mocniejszy mandat w negocjowaniu z Brukselą warunków brexitu. Sondaże przeprowadzone w ostatnich dniach pokazują, że Partia Konserwatywna ma największe szanse na wygraną, aczkolwiek jej przewaga na opozycyjną Partią Pracy zmalała.

Na ten temat zobacz także: Wielka Brytania grozi zerwaniem rozmów w sprawie Brexitu. UE wystawiła zbyt duży rachunek