Wielka Brytania grozi zerwaniem rozmów w sprawie Brexitu. UE wystawiła zbyt duży rachunek

Daniel Maikowski
Londyn zerwie negocjacje w sprawie Brexitu, jeśli UE nie zmniejszy żądań finansowych - grzmi David Davis, minister ds. wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE w rządzie Theresy May.

Davis w rozmowie z dziennikiem "Sunday Times" podkreślił, że "rachunek", które Unia Europejska chce wystawić Wielkiej Brytanii może doprowadzić do totalnego chaosu w negocjacjach, a nawet ich przerwania.

Jego zdaniem, nawet gdyby Londyn miał zapłacić za Brexit 1 mld funtów, to i tak byłoby to "bardzo dużo pieniędzy". Tymczasem żądania płynące z Brukseli są dużo większe.

Niedawno przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zasugerował, że Brexit będzie kosztować Wielką Brytanię nawet 50 mld funtów, a premier Luksemburga Xavier Bettel uważa, że będzie to kwota od 40 do 60 mld euro.

To i tak bardzo konserwatywne prognozy, bo dziennik "Financial Times" wyliczył, że rząd Theresy May przed opuszczeniem UE będzie musiał zapłacić nawet 100 mld euro.

May krytykuje Brukselę

Sama Theresa May podkreśla, że jej kraj jest gotowy do wywiązania się z wszystkich zobowiązań związanych z wystąpieniem Wielkiej Brytanii z UE, ale jej zdaniem wyliczenia prezentowane przez polityków z Brukseli są nie do zaakceptowania. 

Według May, unijne stanowisko wobec Brexitu w ostatnich miesiącach się "utwardziło", premier oskarżyła też polityków i oficjeli UE (nie wymieniając ich z nazwiska) o stosowanie "gróźb wobec Wielkiej Brytanii". Jej zdaniem zła interpretacja pozycji negocjacyjnej Londynu to celowe działanie, które ma mieć wpływ na wynik wyborów.

W wywiadzie dla "Sunday Telegraph" May podkreśliła, że wkład finansowy Wielkiej Brytanii w unijne projekty oraz pieniądze wpłacone do Europejskiego Banku Inwestycyjnego powinny być wzięte pod uwagę przy ustalaniu kwoty "rachunku".

Mandat do negocjacji UE z Wielką Brytanią

To, ile Wielka Brytania  miałaby zapłacić Brukseli w związku z Brexitem, jest dziś bardzo drażliwą kwestią. Dlatego oficjalnie wysokość kwoty nie jest podnoszona. Unijni politycy podkreślają, że nie ma czegoś takiego jak "rachunek za rozwód", choć wiadomo, że coś będzie musiało wpłynąć do kasy UE. Michel Barnier, unijny negocjator do spraw Brexitu, powiedział, że nie chodzi o karanie, a raczej o "regulowanie rachunków".

Kilka tygodni temu  Barnier przedstawił projekt dokumentu, który ma dać mandat do pierwszej fazy negocjacji warunków Brexitu z Wielką Brytanią.

Nasza rekomendacja pokazuje, gdzie chcemy się znaleźć, kiedy zakończymy pierwszą fazę negocjacji. W szczególności dotyczy to praw obywateli, rozliczeń finansowych oraz nowych granic zewnętrznych

- powiedział Barnier podczas konferencji prasowej.

W temacie "rozliczeń finansowych" nie przedstawiono wysokości kwoty, tylko ogólne zasady, jakimi przy jej ustalaniu należy się kierować, jak wcześniejsze zobowiązania Brytyjczyków dotyczące unijnego budżetu czy udziału we wspólnych programach.

Dokument ten oraz zawierający szczegóły aneks do niego ma być zatwierdzony przez państwa unijne, możliwe, że nastąpi to na najbliższym szczycie 22 maja.

Relacje pomiędzy Londynem i Brukselą  wydają się być coraz bardziej napięte. W związku z tym minister David Davis spodziewa się bardzo trudnych i burzliwych negocjacji. "Pierwszy kryzys lub kłótnia mogą okazać się decydujące" - sugeruje.