Zakaz handlu w niedziele? Nie. Handlowcy proponują zmiany w kodeksie pracy

Marcin Kaczmarczyk
Kompromisowa propozycja w związku z zakazem handlu w niedzielę. Przedstawiciele pracodawców z branży handlu detalicznego zrzeszeni w kilku organizacjach proponują, by do kodeksu pracy dodać zapis, że pracownik w placówce handlowej powinien korzystać z niedzieli wolnej od pracy co najmniej dwa razy na cztery tygodnie. List w tej sprawie dostała m.in. premier Beata Szydło.

Marcin Kaczmarczyk: Polacy chyba nie kochają zagranicznych sieci handlowych.

Renata Juszkiewicz, szefowa Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji*: Nie mamy badań, które mówią o nastawieniu Polaków do największych sieci handlowych. W ostatnim czasie media dużo piszą o sieciach handlowych w kontekście realizowanych przez nie podwyżek płac, akcjach społecznych – związanych np. z pomocą najbardziej potrzebującym lub ochroną środowiska oraz oferowaniu pierwszej pracy studentom. To sugeruje, że wizerunek sieci handlowych jest pozytywny.

Może więc warto zgodzić się z propozycją „Solidarności” i zgodzić się na zakaz handlu w niedzielę? Notowania sieci w społeczeństwie może jeszcze by wzrosły?

Wszystkie do tej pory zaproponowane rozwiązania związane z zakazem handlu w niedzielę mają poważne wady. Ich wprowadzenie oznacza, po pierwsze, wymierne straty gospodarcze. PwC szacuje, że całkowity zakaz handlu w niedzielę przełoży się na mniejsze zatrudnienie, w tym osób pracujących dorywczo, oraz spadek przychodów firm – w tym nie tylko sieci handlowych, ale również np. działających w centrach handlowych kawiarni, barów i restauracji oraz innych drobnych punktów usługowych, co spowoduje np. zmniejszenie przychodów do budżetu państwa o 1,8 mld zł.

Całkowity zakaz handlu w niedzielę jest też sprzeczny z przyzwyczajeniami większości Polaków. Lubimy kupować w niedzielę – w tym rzeczy, które wymagają przemyślanej decyzji, gdzie trzeba się zastanowić. W tygodniu po pracy na takie zakupy nie ma czasu.

Z kolei zamykanie sklepów na przykład w co drugą niedzielę to rozwiązanie, które nie funkcjonuje nigdzie w Europie. Takie rozwiązanie zdezorganizuje pracę placówek handlowych oraz dostaw - szczególnie warzyw, owoców oraz produktów z krótkimi terminami przydatności do spożycia. To podwyższy koszty działalności sklepów i może doprowadzić do zwiększania skali marnowania żywności.

Propozycja otwarcia placówek handlowych w niedziele od 8.00 do 13.00 również kłóci się z przyzwyczajeniami wielu z nas. Poza tym rano w niedzielę ruch w centrach handlowych jest niewielki, ich otwieranie może być nieopłacalne. Poza tym w ten sposób pracownicy handlu niewiele zyskują.

Jak zatem rozwiązać problem handlu w niedzielę?

Proponujemy modyfikację kodeksu pracy. Kilka organizacji zrzeszających handlowców – Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, Polska Rada Centrów Handlowych, Forum Polskiego Handlu, Polska Izba Handlu, Konfederacja Lewiatan oraz Krajowa Rada Gastronomii i Cateringu – wysłało właśnie list do minister rodziny Elżbiety Rafalskiej, premier Beaty Szydło, wicepremiera Mateusza Morawieckiego oraz Kancelarii Prezydenta. Zachęcamy w nim, by do kodeksu pracy dodać zapis, że pracownik pracujący w niedziele w placówce handlowej powinien korzystać z niedzieli wolnej od pracy co najmniej dwa razy na cztery tygodnie.

Przez to pracownicy będą mieli przynajmniej dwie niedziele wolne w miesiącu, a Polacy nie będą zmuszeni zmieniać swoich przyzwyczajeń.

Ponadto ten zapis w kodeksie prawa będzie dotyczył znakomitej większości pracujących w sieciach handlowych – 90 proc. z nich jest zatrudnionych na podstawie umowy o pracę.

Podatków nie płacicie – myślą Polacy.

Nieprawda. Z pełnych danych, którymi dysponujemy, wynika np., że w 2014 roku siedem sieci wpłaciło do polskiego budżetu 700 mln zł podatku CIT i 2 mld zł podatku PIT. Z danych Krajowego Rejestru Sądowego wynika, że w 2015 roku Jeronimo Martins Polska, właściciel Biedronki, znalazło się na drugim miejscu w zestawieniu płatników CIT w naszym kraju. Firma odprowadziła do skarbu państwa ponad 290 mln zł podatku dochodowego. W pierwszej dwudziestce największych płatników tego podatku w Polsce jest też Lidl i Netto.

Ale i tak to za mało – dodaje Kowalski, widząc tłumy odwiedzające popularne sieci.

Zagraniczne sieci handlowe są ważnym elementem polskiej gospodarki. Stworzyły ponad 200 tysięcy miejsc pracy, a wartość ich inwestycji zrealizowanych nad Wisłą sięgnęła 50 mld euro. Sieci są też głównym odbiorcą polskich produktów spożywczych, które sprzedawane są nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Budujemy więc również sukces eksportowy polskiej żywności na świecie.

Ile teraz zarabia kasjer w dużej sieci handlowej? 

Od 2500-2800 zł brutto wzwyż.

Kokosy to raczej nie są.

Proszę pamiętać, że do tego dochodzi premia i pakiet dodatkowych świadczeń. Sieci oferują swoim pracownikom np. prywatną opiekę medyczną, paczki świąteczne, dofinansowują potrzebującym wczasy dla dzieci lub wyprawkę do szkoły. Poza tym w sieciach można awansować. Wtedy zarobki rosną. I taka oferta wielu się podoba. W sieciach często można spotkać osoby, które pracują w nich nawet powyżej 10 lat.

Ale rąk do pracy i tak Wam brakuje.

To pochodna zmian, które zachodzą na całym polskim rynku pracy. Brak pracowników o odpowiednich kwalifikacjach odczuwa wiele firm. Poza tym sieci sygnalizują, że Program Rodzina 500+ zmniejszył liczbę kobiet zatrudnionych w sieciach – część z nich zrezygnowała z pracy. Z brakiem rąk do pracy próbujemy sobie poradzić, między innymi przyjmując do pracy – jak wszyscy – osoby z Ukrainy.

W lipcu weszła w życie ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi? To duże zagrożenie dla sieci handlowych?

Tu wiele zależy od tego, jak jej przepisy będą interpretowane. Obawiamy się, że nie zawsze uwzględniona będzie specyfika konkretnej umowy handlowej. Wśród dostawców sieci są zarówno wielkie koncerny spożywcze, jak i np. małe spółdzielnie mleczarskie.

Kończą się właśnie prace nad ustawą o marnowaniu żywnością. To kolejne zagrożenie dla sieci handlowych?

Diabeł tkwi w szczegółach. Ustawa zakłada odbiór żywności ze sklepów przez organizacje społeczne działające na lokalnym rynku – tam gdzie jest sklep. Może się okazać, że w jakiejś miejscowości będzie problem z współpracą z taką organizacją, a mimo to konsekwencje poniesie sklep. Ponadto już dzisiaj wielkie sieci współpracują na co dzień z Federacją Banków Żywności i przekazują żywność. Taka działalność powinna być nagradzana, a tymczasem projekt ustawy przewiduje penalizację sklepów o powierzchniach powyżej 250 m. kw. I to pomimo faktu, że handel odpowiada jedynie w 5 proc. za marnowanie żywności w Polsce.

Podatek handlowy wróci?

Mam nadzieję, że nie. Jego zawieszenie i ostatnia decyzja Komisji Europejskiej wskazują na jego bezzasadność.

Tekst pochodzi z blogu „Giełdaigospodarka.pl”

Aktualizacja: Jak informuje portal wiadomoscihandlowe.pl propozycja handlowców mówiąca o dwóch wolnych od pracy niedzielach w ciągu 4 tygodni, doczekała się odpowiedzi ze strony Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Wiceminister Stanisław Szwed napisał w niej, że propozycja "będzie przedmiotem rozważań wraz z innymi propozycjami zgłaszanymi do przedmiotowego projektu ustawy (o zakazie handlu w niedziele - red.)".

* Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji to organizacja pracodawców branży handlowej zrzeszająca firmy detaliczne i dystrybucyjne. Za swój cel nadrzędny uważa reprezentacje interesów swych członków wobec organów władzy publicznej oraz innych organizacji reprezentujących środowiska gospodarcze i konsumenckie. Działa na rzecz ochrony wolnej konkurencji i swobodnego dostępu do rynku wszystkich podmiotów gospodarczych w Polsce. Jej członkami są m.in. właściciele sieci handlowych Auchan, Biedronka, Lidl czy Tesco.