PiS wygrywa z szarą strefą w branży gier hazardowych. Zyskują legalnie działające firmy i budżet

Wiele wskazuje na to, że kontrowersyjna nowelizacja ustawy o grach hazardowych, która weszła w życie w kwietniu tego roku, okaże się sukcesem. Legalnie działające firmy się rozwijają, szara strefa kurczy, a Skarb Państwa liczy zyski. Tylko w tym roku może to być nawet 250 mln zł.

- Od początku roku legalna część branży bukmacherskiej w Polsce notuje rosnącą liczbę użytkowników. Wpływ na tę sytuację miały zmiany legislacyjne - mówi cytowana przez Dziennik Gazetę Prawną Marta Kostka, prezes Stowarzyszenia Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich.

Co się zmieniło? Od 1 kwietnia oferowanie zakładów wzajemnych wymaga zezwolenia ministra finansów, a od 1 lipca obowiązują przepisy nakładające na dostawców internetu obowiązek blokowania dostępu do domen wpisanych do rejestru oferujących gry hazardowe niezgodnie z ustawą. W praktyce, jeżeli znajdziemy się na stronie z czarnej listy, to zostaniemy automatycznie przekierowani na witrynę Ministerstwa Finansów, na której znajduje się komunikat o nielegalności oferowanego zakładu.

Wprowadzono również zakaz udostępniania usług płatniczych na stronach wykorzystywanych do nielegalnej gry, za pośrednictwo w przekazach pieniężnych grozi kara nawet do 250 tys. zł.

Jak podaje DGP instrumenty do tego, żeby uporać się z problemem szarej strefy w biznesie hazardowym istniały od lat. W ustawie o prawie telekomunikacyjnym (art. 180) zapisano, że "przedsiębiorca telekomunikacyjny jest obowiązany do niezwłocznego blokowania połączeń telekomunikacyjnych lub przekazów informacji na żądanie uprawnionych podmiotów, jeżeli połączenia te mogą zagrażać obronności, bezpieczeństwu państwa oraz bezpieczeństwu i porządkowi publicznemu." Z żądaniem takim mogły wystąpić między innymi policja oraz Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jednak jeszcze w listopadzie 2015 r. wspomniane służby ani razu o to nie prosiły.

Skarb Państwa liczy zyski

Choć ustawa obowiązuje od kilku miesięcy, a lista nielegalnych domen wymaga rozwinięcia, to z szacunków Ministerstwa Finansów wynika, że do końca roku budżet zyska na nowelizacji ok. 250 mln zł. O realnym skutku wprowadzenia przepisów będzie można mówić po upływie dwóch lat od momentu ich wprowadzenia.

Jeżeli spełnią się wszystkie założenia twórców ustawy, to szara strefa w branży hazardowej powinna zmniejszyć się do kilku proc., a legalnie działające firmy powinny odprowadzać ok. pól miliarda podatków rocznie.

Warto dodać, że zmiana uderza głównie w firmy działające w szarej strefie, ale nie graczy. Polski internetowy hazardzista to najczęściej osoba, która chce obstawić wynik meczu czy zagrać on-line na niewielkie pieniądze. Większość graczy nie potrafiła rozróżnić, które strony i serwisy oferują im legalną rozrywkę, a które unikają płacenia podatków. Jeżeli łamali prawo, robili to nieświadomie. Wraz z rozbudową bazy nielegalnie działających firm hazardowych szansa na to, że trafią na nielegalnie działającą firmę będzie malała.