Polska ma niespodziewany problem. "Rynek pracy może być największym zagrożeniem"

GUS ogłosił najniższy poziom bezrobocia od 1991 r. Zdaniem głównego ekonomisty polskiego oddziału Société Générale to zła prognoza dla wzrostu gospodarczego kraju.
Powiatowy Urząd Pracy w Szczecinie
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Bezrobocie w sierpniu wyniosło 7,1 proc. – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. W porównaniu z ubiegłym rokiem stopa bezrobocia spadła o 1,3 punktu procentowego. Rząd podkreśla, że tak niskiego bezrobocia w sierpniu nie było od 1991 roku.

Ogółem na koniec sierpnia mieliśmy 1,137 mln bezrobotnych, o 2,6 tys. osób mniej niż w lipcu i o 209,5 tys. mniej niż przed rokiem. Wolnych miejsc pracy przybyło aż 152,2 tys. – takie zapotrzebowanie zgłosili pracodawcy. To o 15,3 tys., czyli o ponad 11 proc. więcej niż w lipcu.

Jeszcze lepiej wygląda sytuacja na polskim rynku pracy według metodologii Eurostatu,  bezrobocie wynosi bowiem zaledwie 4,8 proc., co jest najlepszym wynikiem w historii badań w Polsce i siódmym najlepszym w Europie. Średnia dla UE wynosi 7,7 proc., a rekordowo niskie bezrobocie jest w Czechach (2,9 proc.). Od Polskich pracowników lepiej też mają Niemcy, Maltańczycy, Węgrzy, Brytyjczycy i Holendrzy. Najwyższa stopa bezrobocia jest natomiast w Grecji (21,7 proc.) i w Hiszpanii (17,1 proc.).

"Rynek pracy może być największym zagrożeniem"

Mogłoby się wydawać, że spadające bezrobocie jest dobrą wiadomością dla krajowej gospodarki. Okazuje się, że nie wszyscy są tego samego zdania.

– Z gospodarczego punktu widzenia spadająca stopa bezrobocia i rosnący odsetek zatrudnienia są bardzo niekorzystne, skoro wymusza presję płacową – skomentował dla Bloomberga główny ekonomista Société Générale w Polsce Jarosław Janecki. – Rynek pracy może być największym zagrożeniem dla polskiej gospodarki w najbliższych kwartałach – uważa.

Z pewnością narasta problem ze znalezieniem pracowników na dotychczasowych warunkach. Według ostatnich badań już 50,8 proc. firm deklaruje, że miało w ostatnim czasie kłopoty z pozyskaniem wykwalifikowanych pracowników. To o 15 p.p. więcej niż w roku ubiegłym i jest to rekordowy wynik w historii „Barometru Rynku Pracy” Work Service. Nic więc dziwnego, że pracodawcy muszą przeznaczać coraz większą część budżetu na pensje.

Nie tylko Ukraińcy

W II kw. 2017 r. godzinowe koszty pracy w polskiej gospodarce wzrosły średnio o 8,3 procent. Stosunkowo niski wzrost (5,4 proc.) zanotowała edukacja, natomiast w przemyśle koszty wzrosły aż o 10,2 proc.).

Oprócz podnoszenia pensji pracodawcy znajdują jeszcze jedno remedium na niedobór rąk do pracy – zatrudnianie Ukraińców i innych imigrantów z mniej rozwiniętych gospodarek. Tych pierwszych jest już w naszym kraju ok. 1 mln, a tylko w ciągu ostatniego półrocza aż o 20 proc. wzrosła liczba firm zainteresowanych ich zatrudnianiem.

Więcej o: