Instrukcja wydana przez chiński bank centralny, jak podał Reuters, ma swoje źródło w sankcjach, jakie Rada Bezpieczeństwa ONZ narzuciła na Koreę Północną. Jeżeli chińskie banki się do niej nie zastosują, to mogą spodziewać się strat finansowych i nadszarpnięcia reputacji. Pod szczególnym nadzorem mają być te instytucje finansowe, które udzielają największych kredytów klientom z Korei Północnej.
Banki mają również obowiązek poinformować wszystkich klientów komunistycznego kraju, że "wypełniają międzynarodowe zobowiązania wprowadzając sankcje ONZ przeciwko Korei Północnej. W związku z tym odmawiają obsługi indywidualnych pożyczek".
Z dokumentu podobno jednak nie wynika, czy posiadacze rachunków, których dotkną sankcje, nadal mogą wpłacać i wypłacać pieniądze.
Prawdopodobnie chińskie banki zostały poproszone o interwencję już w poniedziałek, jednak bank centralny odpowiedział na nią z opóźnieniem.
Nałożone sankcje są wynikiem próby nuklearnej, szóstej z kolei i jak do tej pory największej, którą niedawno przeprowadziła Korea Północna. Po tym wydarzeniu Rada Bezpieczeństwa ONZ jednomyślnie rozszerzyła sankcje wobec Pjongjangu.
W koreański reżim uderzył też prezydent USA Donald Trump, który podpisał dekret rozszerzający możliwość użycia sankcji wobec kolejnych instytucji czy osób bezpośrednio lub pośrednio wspierających Koreę Północną. Chodzi np. o banki lub firmy, które finansują lub ułatwiają finansowanie handlu.
Trump chce w ten sposób odciąć komunistyczną dyktaturę od pieniędzy i zniechęcać do rozwijania jej programu nuklearnego oraz prowokacji związanych z testami nowej broni.