Przykra niespodzianka emerytalna dla kobiet. Ich emerytury ostro w dół

Piotr Skwirowski
Emerytury mężczyzn są o 80 proc. wyższe, niż te wypłacane kobietom - to efekt obniżenia wieku emerytalnego.

Z początkiem października zaczęła obowiązywać obniżka wieku emerytalnego. Zamiast pracować do 67. roku życia (zgodnie z reformą PO-PSL wiek emerytalny miał się stopniowo wydłużać do tej granicy, ale PiS tę zmianę zatrzymał i przywrócił poprzedni wiek emerytalny), kobiety pracują teraz do 60. roku życia, zaś mężczyźni do 65. Wiadomo było, że krótsza praca przełoży się na niższe emerytury. I, że emerytury kobiet, które pracują krócej niż mężczyźni będą odbiegały mocno w dół od tych wypłacanych mężczyznom. Różnica pomiędzy świadczeniami kobiet i mężczyzn dla wielu przyszłych emerytów może być jednak przykrym zaskoczeniem.

Emerytury mężczyzn odjeżdżają kobietom

ZUS wydał już pierwsze decyzje o wypłacie świadczeń na nowych zasadach. Przeciętna emerytura mężczyzn to zgodnie z nowymi wyliczeniami 2821,68 zł brutto. Kobiety otrzymują przeciętnie mniej, bo – 1540,67 zł. Przed obniżką wieku emerytalnego (kobiety też pracowały krócej niż mężczyźni, ich wiek emerytalny stopniowo doganiał wiek emerytalny mężczyzn i docelowo miał się z nim zrównać) przeciętnie było to blisko 2160 zł.

Tymczasem – jak pisze Dziennik Gazeta Prawna - z danych ZUS wynika, że w 2016 r., różnica między przeciętnie wypłacanym świadczeniem kobiety i mężczyzny wynosiła niespełna 50 proc. Gdyby obowiązywały przepisy wprowadzone jeszcze przez PO–PSL różnice by się nieco zacierały. Według cytowanych przez gazetę wyliczeń Instytutu Badań Strukturalnych, gdyby kobiety pracowały do 65. roku życia, ich przeciętna emerytura wzrosłaby do ok. 2200 zł. W efekcie, różnica w stosunku do męskiej spadłaby do niecałych 30 proc.

Polacy tego chcieli?

Rząd i PiS twierdzą, że zdecydowały się na obniżkę wieku emerytalnego, bo tego chcieli Polacy.

W niedawnym wywiadzie dla naszego serwisu Next.gazeta.pl prof. Joanna Tyrowicz, była doradczyni ekonomiczna NBP, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, współzałożycielka ośrodka badawczego GRAPE, mówiła: -  Być może ludzie chcą żyć w świecie niskich emerytur, za to długo pobieranych. Może to jest zgodne z preferencjami Polaków. Na to ekonomista nie odpowie. Ja tylko powiem, że jeśli skonstruujemy obiektywną miarę szczęścia i zapiszemy w niej ile mamy czasu wolnego, ile pieniędzy mamy do dyspozycji i ile możemy skonsumować, to po obniżeniu wieku emerytalnego, ta miara z pewnością się obniży.

Jej zdaniem świat jest strasznie zróżnicowany. - Japończycy nie są nieszczęśliwi przechodząc na emeryturę w wieku 68 lat. Podobnie Duńczycy, którzy pracują do 67 roku życia. Te kraje, gdzie ludzie pracują najdłużej, gdzie największy procent roczników pracuje powyżej swojego nominalnego wieku emerytalnego, to kraje o najwyższym wieku emerytalnym. To nie jest tak, że długie pracowanie jest sprzeczne z naturą człowieka. Ale może jest sprzeczne z naturą Polaka? – zastanawiała się Joanna Tyrowicz.

Voelkel: W nowoczesnych firmach nie potrzebujemy ludzi, którzy nastawieni są na indywidualny cel [NEXT TIME]