Jarosław Kaczyński chce Polski w G20 i przypomina, że Polska kiedyś była w dwudziestce największych gospodarek świata

Rafał Hirsch
Jarosław Kaczyński powiedział "Gazecie Polskiej", że powinniśmy "przekonywać naszych partnerów", że w G20 powinna być reprezentowana Europa Środkowa. A tym reprezentantem powinna być oczywiście Polska.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości powiedział w rozmowie z "Gazetą Polską", że Europa Środkowa jest regionem i że powinien on być reprezentowany w G20. Kaczyński dodał, że nie wszyscy na świecie to powszechnie przyjmują, ale że rząd działa w tym kierunku. Zdaniem prezesa PiS w tym celu powinniśmy przekonywać naszych partnerów.

Przy okazji Jarosław Kaczyński powiedział, że Polska od czasów „naszego poprzedniego rządu” (czyli od czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego z lat 2006-07) troszkę spadła na liście państw z największym PKB, a kiedyś byliśmy w pierwszej dwudziestce.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy określenie „kiedyś” również odnosi się do czasów rządu PiS, Samoobrony i LPR sprzed dziesięciu lat, czy jakiegoś innego, ale faktycznie Polska przez jeden rok była w pierwszej dwudziestce rankingu największych gospodarek świata.

Było to w 2008 roku za czasów rządu Donalda Tuska. Według danych Banku Światowego dotarliśmy wtedy do 19 miejsca na świecie.

Pozycje Polski na liście największych gospodarek świata w kolejnych latachPozycje Polski na liście największych gospodarek świata w kolejnych latach dane: Bank Światowy

W 2009 byliśmy na miejscu dwudziestym pierwszym, a od 2010 jesteśmy w przedziale 23-25 miejsce. Wcześniej, między 1998 a 2007 rokiem byliśmy w przedziale 22-25 miejsce, więc tak naprawdę pozycja Polski na liście największych gospodarek świata od blisko 20 lat zmienia się w bardzo niewielkim zakresie.

Do top 20 weszliśmy akurat w 2008, ponieważ akurat wtedy mieliśmy wyjątkowo silnego złotego. To wtedy kurs dolara był przez kilka dni nawet w okolicach 2 złotych.

Notowania dolara do złotegoNotowania dolara do złotego wykres: investing.com

Wszelkie rankingi porównujące ze sobą światowe gospodarki są budowane w oparciu o dane wyliczone w dolarach. Dlatego równie ważny jak kondycja danej gospodarki jest kurs jej waluty w stosunku do waluty amerykańskiej. Gdyby dziś na polskim rynku dolary znów kosztowały mniej niż 2,50 PLN to z pewnością znów wskoczylibyśmy do top 20. Ale póki co dolar jest po 3,60 PLN, a Polska ten rok ponownie zakończy w okolicach 23-25 miejsca rankingu największych gospodarek.

Natomiast z pewnością dobre jest to, że prezes Kaczyński jest chyba pierwszym politykiem, który nie twierdzi, że aby wejść do G20 trzeba wejść do dwudziestki największych gospodarek świata i rozumie, że G20 to instytucja polityczna. Dlatego aby do niej wejść trzeba „rozmawiać z  partnerami”, a w tych rozmowach używać argumentu Europy Środkowej jako regionu. Sporym utrudnieniem w takich rozmowach może być jednak fakt, że do G20 należy Unia Europejska jako całość. W tym sensie Polska już jest w G20, podobnie jak Czechy, Słowacja, Węgry i cała reszta Europy Środkowej.

Ale też Francja, Niemcy, Wielka Brytania i Włochy, które też należą do UE, są wymienione w G20 jako osobni członkowie.

Dziś do G20 należą też dwa państwa, które są poza pierwszą dwudziestką rankingu największych gospodarek. Obydwa są tam ponieważ reprezentują duże regiony świata. To RPA i Argentyna. Z kolei Hiszpania i Holandia są w gronie 20 największych gospodarek świata, ale w posiedzeniach G20 uczestniczą tylko jako „stali goście”, nie będący oficjalnie członkami klubu najważniejszych państwa świata.