Na wiosnę premiera nowej metody płatności w internecie. Skorzystacie?

Za kilka miesięcy zadebiutuje usługa "kup teraz, zapłać później" na bazie współpracy ING Banku Śląskiego i czeskiej spółki Twisto. Taką formę płatności będą mogły wprowadzić sklepy internetowe, podobnie jak teraz możemy za zakupy płacić np. poprzez PayU, PayPal, kartą kredytową czy BLIK-iem. Rozwiązanie będzie dostępne dla każdego klienta e-sklepu, nie tylko dla posiadaczy konta w ING Banku.

ING Bank Śląski i czeski startup Twisto partnerstwo ogłosili już kilka tygodni temu. Pod koniec września firmy otrzymały zgodę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na utworzenie wspólnego przedsiębiorcy. Na czym będzie polegać przedsięwzięcie?

Twisto oferuje formułę zakupów w internecie polegającą na możliwości darmowego odroczenia płatności o kilkanaście dni od momentu dostarczenia towaru do klienta. Spółka płaci sklepowi „w imieniu” klienta, po kilkunastu dniach następuje rozliczenie między klientem a Twisto.

Nikita prawdę powie?

Największą dumą Twisto jest silnik o nazwie Nikita, który w 2 sekundy podejmuje decyzję, czy pozwolić danemu klientowi na zakup z odroczoną płatnością czy nie. Przy tym jednak wszystko dzieje się w dosłownie „jedno kliknięcie” - kupujący nie zasila Nikity mnóstwem danych osobowych (podaje jedynie imię i nazwisko, adres, e-mail oraz numer telefonu), nie zakłada żadnego konta, a Twisto nie czerpie informacji np. z biur informacji kredytowych czy gospodarczych ani nie wymaga dostępu do rachunku bankowego. Oceny klienta silnik dokonuje (poza tymi kilkoma podstawowymi danymi osobowymi wskazanymi powyżej) na podstawie analizy informacji, które kupujący zostawić „przy okazji” - m.in informacji technicznych o systemie i urządzeniu, z którego dokonywany jest zakup - oraz danych z czeskiego urzędu statystycznego. Ten zbiera bardzo szczegółowe rekordy dla „mikroregionów” ograniczonych do kilkudziesięciu gospodarstw domowych.

Dodatkowo Nikita oczywiście gromadzi historię poprzednich transakcjach danej osoby poprzez Twisto, a także „uczy się” profilowania klientów np. pod względem tego, co kupują. Przykładowo osoby kupujące książki czy ubrania właściwie nie mają problemów ze skorzystaniem z odroczonych płatności w Twisto, ale już w sklepach ze sprzętem elektronicznych odrzucanych jest połowa wniosków.

Łącznie czynników branych pod uwagę przy ocenie klienta jest ok. 400. Ciekawostka - to także powód, dla którego Nikitę ciężko byłoby zaprząc do wsparcia banków przy ocenie wiarygodności kredytowej klientów. Banki są zmuszone na żądanie klienta dokładnie wskazywać, co wpłynęło na negatywną decyzję, dlatego w ocenie ograniczają się do kilku czynników. Argument, że za odrzuceniem wniosku stały skomplikowane zależności w sieciach neuronowych silnika Nikita, nie przeszedłby w banku.

Czy Nikita spełnia swoje zadania i odsiewa wiarygodnych klientów od tych złych? Twórcy Twisto przekonują, że tak. W 2013 r., gdy spółka startowała (dziś współpracuje z ok. 400 e-sklepami, liczba obsłużonych klientów przekroczyła 200 tys.), traciła około co dziesiątą koronę „zapłaconą za klientów”. Dziś chwali się, że nie ograniczając liczby przyjmowanych wniosków ta „szkodowość” spadła do 3 proc. A to już pozwala nie tracić pieniędzy, które Twisto dostaje od „merchantów” (czyli sklepów udostępniających usługę odroczonych płatności) - pobierana od nich prowizja to ok. 0,5-3 proc. Dodatkowym źródłem dochodu Twisto są prowizje od klientów za wydłużenie okresu spłaty transakcji.

Co powstanie z tej współpracy?

Oczywiście, na polski rynek trudno będzie przełożyć cały silnik Nikita stojący za Twisto, choćby dlatego, że polski GUS nie dostarcza aż tak sprecyzowanych danych o mieszkańcach kraju jak jego czeski odpowiednik. Ale sama konstrukcja silnika na tyle zachwyciła przedstawicieli ING Banku Śląskiego, że ten zamiast inwestować czas i pieniądze we własne narzędzie, postanowił rozpocząć współpracę z Czechami.

Polska wersja narzędzia na zostać udostępniona wiosną 2018 r., mówi się o czerwcu. Na razie więc trudno mówić o szczegółach - które sklepy internetowe pierwsze wprowadzą to rozwiązanie, ile będą za to płacić do „konsorcjum” ING i Twisto, jakie szczegółowo będą warunki odroczonej płatności dla kupujących. Wiadomo natomiast, że przedsięwzięcie będzie realizowane „obok” ING Banku, w ramach osobnej spółki. To oznacza, że rozwiązanie będzie dostępne dla wszystkich, niezależnie z usług jakiego banku korzystają. Klienci ING Banku Śląskiego nie będą mieli żadnych „preferencji”, ani historia ich rachunków nie będzie dodatkowych czynnikiem przy ocenie wniosku.

Dla kogo będzie nowe rozwiązanie?

Po pierwsze należy mieć nadzieję, że nowe narzędzie nie dla osób, które chcą kupować na zasadzie „jakoś to będzie”, nie mając dostatecznych funduszy. Choć tu sprawa jest prosta, jak przy kredytach – jeśli raz nie oddadzą pieniędzy w terminie, z następnymi zakupami z odroczoną płatnością mogą mieć problem.

Wydaje się, że odroczona płatność może zainteresować natomiast np. osoby, które chcą wypróbować dany sprzęt przed zapłatą, albo kupują przez internet np. pięć par butów, by po kilku dniach cztery z nich odesłać z powrotem. Korzystając z odroczenia zapłaty, nie będą „blokowały” sobie środków na rachunku czy limitu na karcie kredytowej.

Poza tym, co oczywiste - płatności z Twisto mogą też skusić osoby, które wypłatę dostaną dopiero za kilkanaście dni, a wypadł im ważny wydatek. Ot, taka alternatywa dla korzystania z kart kredytowych, tym bardziej, że te nie są popularne szczególnie wśród mniej ubankowionych osób. To właśnie do tej jeszcze „nieufnej” grupy internautów nowe rozwiązanie ma być w szczególności adresowane.

Rozwiązanie może być też atrakcyjne dla osób robiących zakupy np. poprzez smartfona. Tu liczba kliknięć i wymaganych danych ma szczególnie znaczenie, a tych Twisto wymaga dosłownie kilku.

ING Bank Śląski przyznaje, że wyzwaniem będzie przekonanie sklepów, żeby udostępniły nową formę płatności. Ma zamiar kusić je m.in. liczbami - na rynku czeskim klienci korzystający z Twisto robią zakupy średnio 30 proc. częściej niż osoby wybierające inne metody płatności.

Odroczone płatności już są, ale trochę inaczej

Na koniec krótkie wyjaśnienie. Podobna w konstrukcji usługa jak od Twisto została kilka dni temu uruchomiona również w ramach współpracy platformy PayU oraz niemieckiej internetowej firmy pożyczkowej Kreditech (w Polsce znana m.in. z marek firm pożyczkowych Kredito24 czy Monedo). W „PayU Płacę później” można odroczyć płatność 100-2000 zł nawet o 30 dni, lub rozłożyć na 3-6 miesięcznych rat. Rozwiązanie dostępne jest już m.in. w sklepach internetowych Vistuli, Top Secret czy W.Kruk.

„Od środka” rozwiązanie PayU wygląda jednak inaczej niż w Twisto - w przypadku „PayU Płacę później” wniosek jest bowiem nieco dłuższy, jest autoryzacja SMS-em, ponadto klient udostępnia bowiem dane logowania do swojego rachunku, i kredytodawca sam pobiera sobie z niego historię transakcji, na podstawie której dokonuje oceny kredytowej (tzw. screen scrapping). Alternatywnie, klient może sam dostarczyć historię operacji z konta w pliku PDF, ale wydłuża to czas procesowania wniosku.

***

Piotrowska-Oliwa: Leżąc na łopatkach wykorzystaj tę chwilę i przygotuj strategię, która pozwoli ci wygrać następny mecz [NEXT TIME]

Więcej o: