To jest tegoroczny świąteczny hit. Sklepowe półki opustoszały. Kiedy ten szał dotrze do Polski?

Miniaturowe małpki nakładane na palce są hitem tegorocznych świąt. Dla dzieci za Oceanem to obowiązkowy gadżet, dla rodziców utrapienie. Jest bowiem prawie niemożliwy do zdobycia.
Fingerlings
źródło:Fingerlings.com

Fingerlings, bo tak nazywają się miniaturowe zabawki, znajdują się na czele pożądanych przez dzieci świątecznych prezentów. Przypominają Hatchimals - ubiegłoroczny hit sezonu, który zdecydowanie zdominował listy do św. Mikołaja, pisane rok temu przez amerykańskie dzieci. 

Fingerlings potrafią przyczepić się do palca i wydawać stosowne dźwięki. Producentem gadżetu jest WowWee, kanadyjska firma z siedzibą w Hongkongu, produkująca także miniaturowe roboty, samochody i drony. Spółka podaje, że hit tegorocznego sezonu to pomysł brand menadżera Sydneya Wisemana, który w internecie zobaczył małpki i uznał, że jest to właściwa inspiracja do stworzenia zabawki. Fingerlings przypominają żyjącą w Ameryce Południowej małpę pigmejkę karłowatą.

 

Przedstawiciele WowWee zrozumieli, że mają przebój w swoich rękach w sierpniu, kiedy zabawka pojawiła się na rynku amerykańskim. Wcześniej, wiosną zaczęto sprzedawać ją w Wielkiej Brytanii i Kanadzie.

- W pewnym momencie zrozumieliśmy, że to będzie wielki sukces, ale nie zdaliśmy sobie sprawy z jego skali  - mówi Davin Sufer. - Co tydzień ustanawiamy nowe rekordy - dodaje.

Uwaga na fałszywe małpki

Niestety, sukces Fingerlings jest zmorą rodziców, którzy próżno szukają zabawki w sklepach. Popyt znacznie przewyższa podaż.

Amerykański potentat branży detalicznej, sieć Walmart już na początku listopada informował o ograniczonych dostawach gadżetu. W niektórych sklepach sieci zabawki znikają z półek zaraz po tym, jak zostaną tam wyłożone. Kierownik sklepu Toys R Us w New Jersey powiedział CNBC, że Fingerlings wyprzedają się w ciągu kilku godzin od wystawienia na sprzedaż.  

Część zdesperowanych rodziców odwiedza Ebay, gdzie zabawka kosztuje wielokrotnie więcej niż regularne 15 dolarów. By nadążyć za popytem, spółka WowWee zwiększyła produkcję, skorzystała też z droższego transportu lotniczego.

Ograniczoną podaż przebojowej zabawki chcą wykorzystać oszuści. WowWee pozwało do tej pory 165 producentów fałszywych Fingerlings.

***

Zbigniew Grycan: Dobrze mi się wiodło, bo przede wszystkim dbałem o jakość swoich produktów [NEXT TIME]

Więcej o: