Od nowego roku Rijad wprowadził podatek VAT na niektóre towary. Mieszkańcom niespecjalnie się on podoba, choć na stawkę nie mają co narzekać – wynosi ona zaledwie 5 proc. Jednocześnie podniesiono ceny paliw (są one teraz dwa razy droższe). Wzrosły też opłaty za prąd i wodę.
W ubiegłym tygodniu aresztowano 11 książąt, którzy protestowali przeciwko likwidacji opłacania ich rachunków przez państwo (taki przywilej przysługiwał członkom rodziny królewskiej).
Zaniepokojone władze postanowiły działać. By wynagrodzić jakoś obywatelom wzrost kosztów życia, rozdadzą 50 miliardów riali, czyli równowartość około 13,3 mld dolarów – i to tylko w tym roku. Tak szacuje jeden z ministrów, którego cytuje między innymi Agencja Reutera.
W weekend król Salman ogłosił, że urzędnicy państwowi (większość pracujących Saudów zatrudnionych jest przez państwo) przez rok będą dostawać dodatek do pensji w wysokości 1000 riali (około 266 dolarów) co miesiąc. Wsparcie dostaną też żołnierze i emeryci.
Arabia Saudyjska ma drugie największe rezerwy ropy naftowej na świecie i jest jej największym eksporterem. W ostatnich trzech latach spadki cen tego surowca na rynkach boleśnie uderzyły w gospodarkę kraju, który w ubiegłym roku wpadł nawet w recesję. Szacuje się, że deficyt budżetowy ma równowartość około 52 mld dolarów. Działania władz może wesprzeć rynek. Budżet Arabii Saudyjskiej w tym roku opiera się na cenie ropy na poziomie 55 dolarów za baryłkę. W ostatnich dniach ropa jednak drożeje, ta europejska, typu Brent kosztuje około 67 dolarów za baryłkę, a amerykańska WTI 61 dolarów.
Czytaj też: Rosja pobiła rekord. Takich informacji o ropie naftowej nie było od rozpadu ZSRR
+++