IKEA testuje nowe pomysły. Z myślą o tych, którzy wynajmują mieszkania

Marcin Kaczmarczyk
O zmieniających się przyzwyczajeniach klientów IKEI i o tym, co z tym można zrobić, mówił w Davos w trakcie jednego z paneli dyskusyjnych Jesper Brodin, szef IKEI.

IKEA zbudowała swoją markę na sprzedaży szeroko rozumianych artykułów wyposażenia wnętrz - od mebli po kubki. Często do tego mogła zaoferować je w atrakcyjnej cenie, co było pochodną między innymi ich optymalnego transportu, możliwości samodzielnego montażu oraz - później - skali produkcji.

Problem w tym, że zmieniają się przyzwyczajenia klientów Ikei. Nie zawsze, jak mówił w Davos Jesper Brodin, chcą posiadać niektóre rzeczy i zaczynają się martwić, jak te, które w końcu wyrzucą, wpłyną na środowisko, czy zostaną odpowiednio zutylizowane.

Czytaj więcej: Innowacje Morawieckiego? Piękne marzenia. Nasze wydatki na badania są żenująco niskie.

- Testujemy więc radykalne rozwiązania - powiedział w trakcie panelu dyrektor zarządzający IKEI. W Londynie firma np. zaczęła sprzedawać meble i inne artykuły wyposażenia wnętrz dostosowane do osób, które wspólnie wynajmują mieszkania. Nie są drogie, zajmują mniej miejsca, są bardziej odporne na intensywną eksploatację.

W Japonii z kolei szwedzki producent odkupuje od klientów zużyte sofy. Poddaje je potem recyklingowi.

W panelu uczestniczył również Feike Sybesma, szef holenderskiej spółki badawczej DSM. Jego firma stworzyła dywan ze specjalnego tworzywa sztucznego. Może on być po okresie eksploatacji przetworzony na nowy dywan. Tak więc możliwe, że w przyszłości będziemy, jak tłumaczył Sybesma, pożyczać nawet dywany od producentów. Potem im je oddawać i wypożyczać kolejne.

Rafał Masny: Przez trzy lata na pensje przeznaczaliśmy 15 proc. zysków, reszta szła na inwestycje [NEXT TIME]

Tekst pochodzi z blogu „Giełda i gospodarka.pl”