Inwestycje w czwartym kwartale 2017 roku urosły aż o 11,3 procent. To najlepszy wynik od pierwszego kwartału 2015 kiedy rosły one o 12,7 procent. Brak nowych inwestycji był największym problemem polskiej gospodarki przez cały 2016 i początek 2017 roku. GUS raportował o spadku wydatków inwestycyjnych przez aż pięć kwartałów z rzędu. Przestały one spadać dopiero na wiosnę rok temu. Ale dopiero teraz ruszyły do przodu z większą dynamiką
GUS potwierdził też wstępne dane sprzed paru tygodni o tym, że PKB w czwartym kwartale urósł o 5,1 procent - to najszybsze tempo wzrostu od 2011 roku.
Co ciekawe, z danych GUS wynika, że pod koniec 2017 roku to własnie inwestycje ciągnęły PKB w górę nawet w większym stopniu niż konsumpcja. Taka sytuacja nie zdarzyła nam się od kilku lat.
Gdy rozłożymy wzrost PKB o 5,1 procent na części składowe, to okazuje się, że tym razem konsumpcja gospodarstw domowych dała tylko 2,5 procent (najmniej od roku), a inwestycje 2,8 procent. Do tego tak zwane spożycie publiczne, czyli wydatki rządowe dorzuciły 1 procent. To też sytuacja niecodzienna - tak duży wpływ rządu na wzrost PKB mieliśmy ostatnio pod koniec 2015 roku.
W sumie inwestycje, konsumpcja prywatna i rządowa dają wzrost aż o 6,3 procent, ale do tego trzeba jeszcze dorzucić dwie kategorie, które nam ten wzrost spowalniały: spadek zapasów w firmach (-0,4 procent) i tak zwany eksport netto (-0,8 procent). Ujemny eksport netto oznacza, że pod koniec 2017 import rósł szybciej niż eksport.
Wartość produktu krajowego brutto, czyli wszystkich produktów i usług, które udało się w Polscy wytworzyć i sprzedać sięgnęła w 2017 roku 1 biliona 982 miliardów złotych. To o 123 miliardy złotych więcej niż w 2016.