Jak to się stało, że Nokia już nie łączy ludzi?

Nokii przez większość czasu szło naprawdę dobrze, aż w 2007 roku pojawił się Steve Jobs ze swoim iPhonem i rozłożył na łopatki piątą co do wielkości firmę na świecie. W zasadzie to nie do końca tak było.

Mam 33 lata i jeżeli w liceum posiadałam jakiekolwiek życie towarzyskie, to właśnie dzięki Nokii 5110. Co prawda już wtedy był to nieco przestarzały model, bo fajne dzieciaki miały 3310, ale wciąż ponad połowa klasy mogła jedynie pomarzyć o własnej komórce.

Kochałam moją cegłę. Głównie za to, że w dobie SMS-ów w cenie złota, które wysyłało się bardzo oszczędnie, oferowała również grę w węża. Wąż to zresztą sprawa kultowa. Zastępował nam wszystko, co dają dzisiejsze smartfony. Był aparatem i galerią zdjęć, Facebookiem, Instagramem, Twitterem, Tinderem i Snapchatem. Dostępem do internetu, muzyki i służbowego maila. Podsumowując - zabijał czas.

Wracając do Nokii i pierwszych lat 2000 roku - liczyła się tylko ONA. Czasem ktoś decydował się na zakup Motoroli, Ericssona, Alcatela czy aparatu firmy Sagem, ale to fińska marka nadawała ton. I tak było na całym świecie. W szczytowym momencie Nokia posiadała 40 proc. rynku i w większości kategorii ścigała się sama ze sobą.

Fiński koncern był też wymarzonym pracodawcą. Poza dostępem do najnowszych technologii i olbrzymim budżetem na rozwój oferował skandynawski socjal w atmosferze przypominającej bal w Dolinie Krzemowej. Gdyby jednorożce istniały, dzieci pracowników jeździłyby na nich zamiast na kucykach. Po tęczy.

Nokia miała wszystko. Doskonałych inżynierów, sprawnych menegerów, świetny marketing. W zasadzie to mieli nawet własnego iPhona, zanim Steve Jobs pokazał swojego, ale z jakiegoś powodu nie wprowadzili go na rynek w odpowiednim momencie. Wtedy Nokia bezpowrotnie straciła prawo do podejmowania złych decyzji, choć na nieszczęście dla fińskiego kolosa, jego czarna passa dopiero na dobre się rozpoczęła. W efekcie w 2013 roku Microsoft kupił dział firmy Nokii zajmujący się produkcją telefonów za 7,2 mld dolarów. Dużo? Dwa lata wcześniej Skype'a sprzedano za 8,5 mld dolarów. 

Jak to się stało, że Nokia już nie łączy ludzi? Co czuje człowiek, który wynalazł pierwszego smartfona, ale ktoś schował jego projekt do szuflady? Czy tej porażki dało się uniknąć i jaki cel miało wprowadzenie wymienianej obudowy?

Historia Nokii opowiedziana w dokumencie "Nokia Mobile - We Were Connecting People", który można obejrzeć w ramach Millennium Docs Against Gravity, to nie tylko opowieść z morałem, ale również podróż sentymentalna dla osób 30+. 
Z zielonych wyświetlaczy, które mieściły dwie linijki tekstu przeskoczyliśmy do smartfonów, które zastępują nam komputery, telewizory, aparaty fotograficzne i kamery. Ale nie mają gry w węża.

Millennium Docs Against Gravity to największy festiwal kina dokumentalnego w Polsce. Podczas 15. edycji organizatorzy zapraszają w podróż dookoła świata i do wnętrza nas samych. Tegoroczne hasło festiwalu to "ODERWIJ SIĘ!" - od przyzwyczajeń i stereotypów, aby otworzyć się na świat pokazywany przez najciekawszy i najszybciej rozwijający się gatunek filmowy: kino dokumentalne. Festiwal będzie odbywał się równolegle w pięciu polskich miastach: Warszawie, Wrocławiu, Gdyni, Lublinie i Bydgoszczy. Pokazanych zostanie 160 filmów non-fiction.

 - Warszawa, 11-20 maja, Kinoteka, Luna, Iluzion

 - Wrocław, 11-20 maja, Dolnośląskie Centrum Filmowe

 - Gdynia, 16-25 maja, Gdyńskie Centrum Filmowe

 - Lublin, 13-21 maja, Centrum Spotkania Kultur

 - Bydgoszcz, 19-26 maja, Kino Orzeł

Szczegóły na stronie Docsag.pl