Obniżki VAT na razie nie będzie. Mało tego, PiS chce wpisać wyższe stawki na stałe do ustawy

Rząd musi podjąć decyzję co do wysokości stawek VAT w 2019 r. Te od 2011 r. są "tymczasowo" podwyższone do poziomu 8 i 23 proc. Możliwe, że rząd skończy z prowizorycznym rozwiązaniem i wyższe stawki wpisze na stałe do ustawy.

Przypomnijmy - wpisane w ustawę o VAT stawki 7 i 22 proc. od 2011 r. są podwyższone o 1 p. proc., do 8 i 23 proc. Rząd Platformy Obywatelskiej podnosząc VAT tłumaczył się koniecznością walki z dziurą w budżecie i szybko rosnącym długiem publicznym na skutek światowego kryzysu gospodarczego. Podwyżka miała mieć charakter tymczasowy, jednak mija już 7 lat, zmieniła się władza, a VAT 8 i 23 proc. nadal trwa.

Zbliża się natomiast czas decyzji dla PiS, bo podwyższone stawki obowiązują tylko do końca 2018 r. Jeśli rząd nie zrobi nic, powrócimy do niższych. Ale o tym nie może być mowy, i politycy PiS regularnie dają to do zrozumienia - choć przed wyborami Beata Szydło (i oficjalny program wyborczy PiS) obiecywali coś zupełnie innego. Najlepszym dowodem na zmianę punktu widzenia jest sejmowe głosowanie z początku czerwca br., gdy decyzją posłów PiS projekt Kukiz ’15 zakładający powrót do poprzednich stawek został odrzucony w pierwszym czytaniu. Także we wtorek w TOK FM wiceminister finansów Paweł Gruza mówił, iż na razie sytuacja budżetowa nie pozwala na myślenie o obniżce VAT.

Obniżka VAT co roku oznaczałaby stratę ok. 9 mld zł w budżecie, a z drugiej strony - nie zmieniłaby fundamentalnie sytuacji w budżetach domowych Polaków. Poseł PiS Janusz Szewczak niedawno tłumaczył wręcz, że "niewielka, 1-proc. obniżka raczej przyniosłaby dodatkowy bonus dla zagranicznych sieci handlowych, a nie dla polskich rodzin". 

Oczywiście można znów przedłużyć "tymczasowo" wyższe stawki VAT. Ale Ministerstwo Finansów prawdopodobnie nareszcie skończy z tą ułudą „doraźności” wyższego VAT-u. Jak wynika z informacji "Dziennika Gazety Prawnej", rząd chce obecnie obowiązujące stawki wpisać do ustawy na stałe. Z drugiej strony, w dokumencie miałby się znaleźć również warunek, przy spełnieniu którego stawki VAT automatycznie zostałyby obniżone. Na razie nie wiadomo, na czym miałby on polegać, ale zapewne ewentualna obniżka VAT byłaby zależna od poziomu deficytu czy długu publicznego.

Wkrótce zmiany w matrycy stawek VAT

Okazja do większych zmian w ustawie o VAT jest obecnie dobra, bo Ministerstwo Finansów i tak pracuje nad nową matrycą stawek VAT. - Próbujemy dokonać racjonalizacji systemu stawek - tłumaczył niedawno wiceminister finansów Paweł Gruza.

Według zapowiedzi Ministerstwa Finansów, nowa matryca stawek VAT nie będzie już oparta na klasyfikacjach statystycznych PKWiU, ale zapewne na klasyfikacji CN, czyli Nomenklaturze Scalonej, która pozwala na sklasyfikowanie towarów w obrocie międzynarodowym. - Utrzymywanie stawek w oparciu o PKWiU nie ma dziś sensu. Cały proces ich przypisywania w oparciu o tę klasyfikację jest szalenie skomplikowany - mówił Gruza.

Obecna klasyfikacja rodzi też mnóstwo wątpliwości, a fiskus zmuszony jest wydawać kilka tysięcy interpretacji przepisów dotyczących stosowania stawek VAT w przypadkach konkretnych towarów i usług. Zabawnych tylko na pierwszy rzut oka przykładów jest mnóstwo - musztardę należy sprzedawać z 23-proc. stawką VAT, a sos musztardowy z VAT-em 8 proc., chipsy ziemniaczane 8 proc. VAT, chipsy kukurydziane 23 proc. Brzoskwinia 5 proc., banan 8 proc. Kawa zbożowa 8 proc., kakao 23 proc. I tak dalej.

Jak zapewnia Ministerstwo Finansów, choć po zmianach stawki VAT dla niektórych towarów i usług pójdą w górę, inne spadną, to ogólnie nowa matryca ma być neutralna dla budżetu. Innymi słowy - jej celem nie jest „cicha” podwyżka VAT, ale uregulowanie stawek dla konkretnych towarów.

***

Rafał Masny: Przez trzy lata na pensje przeznaczaliśmy 15 proc. zysków, reszta szła na inwestycje [NEXT TIME]