Piloci Ryanaira zastrajkują 12 lipca. Możliwe zmiany w terminach lotów. Największe utrudnienia w Irlandii

Blisko 100 pilotów pracujących dla irlandzkiej linii lotniczej Ryanair zastrajkuje 12 lipca. Nad tanim przewoźnikiem wisi groźba kolejnych strajków - podaje dziennik "The Independent".

Powodem strajku są, zdaniem członków związku zawodowego Irish Air Line Pilots Association (IALPA), niekorzystne zasady rozliczania stażu i dni urlopowych.

Strajk zapowiedziany został na 12 lipca i ma objąć połączenia z Dublina, Cork, Shannon. Linie obiecały poinformować pasażerów 10 lipca o ewentualnej zmianie godziny lub odwołaniu lotu. 

Oznacza to, że zdecydowana większość, bo 93 proc. pozostałych lotów, odbędzie się bez problemów.

Niemieckie związki zawodowe też szykują się do strajku

Niemiecki związek zawodowy Vereinigung Cockpit, który reprezentuje pilotów, również nie porozumiał się z zarządem linii, co może skończyć się opóźnieniami i odwołanymi lotami. Według wstępnych założeń strajk w Niemczech planowany jest na sierpień.

Czytaj także: Piekło nie zamarzło, ale Ryanair się ugiął. Piloci linii zmieniają zdanie w sprawie strajku

W ubiegłym miesiącu Ryanair z powodu strajków pracowników kontroli ruchu lotniczego musiał odwołać ponad 1100 lotów, przez co ponad 200 tys. pasażerów zostało uziemionych.

34 żądania pracowników

Dobę po ogłoszeniu strajku, personel pokładowy i naziemny Ryanaira opublikował listę 34 żądań, od "przewidywalnych godzin pracy" do "braku przymusu otwarcia irlandzkiego rachunku bankowego".

Pracownicy walczą głównie o wynagrodzenia adekwatne do wykonywanych przez nich zadań, zmianę sposobu naliczania stażu, rekompensatę za zmiany w rozkładzie lotów i zwrot kosztów, jakie załoga ponosi z tego tytułu (opłaty za żywność, wodę i mundury). Załoga kabinowa domaga się również ujednolicenia standardów w bazach, oraz sprawiedliwego systemu emerytalnego.

Pracownicy uważają, że linia powinna odejść od zatrudniania załogi poprzez agencje pracy, oraz powinna zapewniać umowy o pracę w języku, którym posługuje się członek załogi.

Karta wzywa również do "zachowania minimalnych okresów odpoczynku zgodnie z rozporządzeniem EASA [Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego]".

Pracownicy nie chcą również konkurować ze sobą, jeżeli chodzi o prowizję od sprzedaży na pokładzie samolotu.

Czytaj także: Ryanair zwiększa zyski. Ma też pewną niespodziankę. Ale w tle czają się problemy, w tym brexit

Międzynarodowa Federacja Pracowników Transportu twierdzi, że "jeśli firma nie zacznie negocjować ze związkami w dobrej wierze i nie zapewni rzeczywistych usprawnień dla pracowników w całej swojej sieci, to ryzykuje wybuchem letniej akcji protestacyjnej".

Ryanair się broni

Ryanair nazwał żądania "bezcelowymi". Zdaniem przewoźnika, są one nieadekwatne do oferowanych warunków. Twierdzi, że załoga pokładowa zarabia do 40 tys. euro rocznie, pracuje w trybie zmianowym i co tydzień ma dni wolne odpowiadające weekendowi, a firma oferuje im bezpłatne szkolenia, ubezpieczenie zdrowotne i liczne dodatki.

W oświadczeniu przesłanym dziennikowi "The Independent", linia lotnicza zaznaczyla: "Ryanair jest już zaangażowany w szeroko zakrojone negocjacje z krajowymi związkami kabinowymi w całej Europie, podczas których wszystkie poruszone kwestie i inne sprawy są negocjowane, a my już zawarliśmy porozumienia w Wielkiej Brytanii i  we Włoszech".

+++

Morawski: "Teraz rozwijamy się w tempie 5 proc., ale to jest nie do utrzymania. Choćby dlatego, że w Polsce zabraknie pracowników"