Nasza SA podszywała się pod operatora i obiecywała tańsze rozmowy. Setki osób wpadły w pułapkę

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) nałożył łącznie ok. 1,8 mln zł kar na spółkę telekomunikacyjną Nasza SA, która zdobywała klientów, podszywając się pod dotychczasowego operatora.

W ciągu ostatnich miesięcy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wydał dwie decyzje, w których ukarał spółkę Nasza SA z Warszawy. Oferuje ona usługi telefonii stacjonarnej. Pierwsza decyzja dotyczyła niedozwolonych klauzul we wzorcach umownych, a druga - praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów.

Czytaj też: Uwaga na tego operatora telekomunikacyjnego. Można stracić pieniądze

W sumie kary wyniosły ponad 1,8 mln zł. Skargi na spółkę do UOKiK i rzeczników konsumentów złożyło prawie 800 osób. Większość poszkodowanych to osoby starsze.

UOKiK wszczął postępowanie o naruszanie interesów konsumentów przez Naszą SA w lipcu 2017 r. Miesiąc później umieścił na stronie ostrzeżenie konsumenckie.

Nasze postępowanie potwierdziło, że konsultanci spółki Nasza podstępem nakłaniali konsumentów do zmiany operatora. Sugerowali, że obniżka abonamentu to propozycja dotychczasowej firmy. Zatajali też opłatę za nielimitowane rozmowy oraz fakt, że umowa opiewa także na inne płatne usługi. W efekcie konsumenci wbrew swojej woli zmieniali operatora oraz musieli płacić wyższe niż wcześniej rachunki za telefon

- powiedział prezes UOKiK Marek Niechciał.

UOKiK udowodnił trzy praktyki, które naruszały zbiorowe interesy konsumentów:

- sugerowanie, że oferta dotyczy zmiany warunków umowy z dotychczasową firmą. Według scenariuszy sprzedażowych konsultant tylko raz na początku rozmowy telefonicznej podawał nazwę: "Telekomunikacja Nasza SA". Jednak 76 proc. poszkodowanych zapytanych przez UOKiK było pewnych, że dzwoniący nie poinformował ich, że reprezentuje tę firmę. Telemarketer proponował obniżkę abonamentu, czasem – jak wynika ze skarg klientów - uzasadniając to np. długą współpracą lub tym, że wielu abonentów rezygnuje z telefonów stacjonarnych. Podczas "weryfikacji", czy rozmawia z właścicielem telefonu pozyskiwał jego dokładne dane adresowe i nazwę dotychczasowego operatora. Po kilku dniach zjawiał się kurier z umową. Na pierwszej stronie wyróżniała się nazwa dotychczasowego operatora. Natomiast nazwa Nasza napisana była małą czcionką, nie było też logotypu tej firmy. Wizyta zwykle była krótka,

- sugerowanie, że abonament obejmuje nielimitowane rozmowy, podczas gdy były one dodatkowo płatne – w najdroższym wariancie nawet 30 zł,

- obciążanie konsumentów bez ich zgody opłatami za dodatkowe usługi. Wielu konsumentów dopiero z faktur dowiadywało się też, że płacą za usługi dodatkowe: prezentację numeru dzwoniącego, wydruk z wykazem połączeń i umorzenie ewentualnych zaległości w przypadku śmierci abonenta. Każda z nich to dodatkowe 4,99 zł. Przedstawiciele Naszej zakreślali te pozycje w umowie bez wiedzy i zgody klientów.

Suma kar za powyższe praktyki to 1 676 577 zł.

UOKiK nałożył też karę za klauzule niedozwolone. Bezprawne, a więc także niewiążące dla konsumentów, okazały się klauzule:

- dotyczące fikcji zapoznania się z regulaminami usług. Był to jeden z wielu zapisów umowy, konsument nie miał szansy wyrazić sprzeciwu, jeśli nie mógł zapoznać się z tymi dokumentami,

- dotyczące upoważnienia dla Naszej SA do wszelkich czynności związanych z przeniesieniem numeru do innej sieci. UOKiK zakwestionował klauzule, które dawały przedsiębiorcy prawo do interpretowania pełnomocnictwa "w sposób rozszerzający" oraz wprowadzania "wszelkich niezbędnych poprawek i korekt w dokumentacji umownej". Firma mogłaby bowiem wykorzystać to na niekorzyść konsumenta.

Za klauzule niedozwolone prezes UOKiK nałożył na Naszą SA w sumie 175 767 zł kary.

Morawski: "Teraz rozwijamy się w tempie 5 proc., ale to jest nie do utrzymania. Choćby dlatego, że w Polsce zabraknie pracowników"