Ministerstwo Finansów szuka osób, które 37 lat temu chciały kupić malucha. Do odbioru 13 tys. zł

Robert Kędzierski
Osoby, które w roku 1981 chciały kupić malucha lub dużego fiata, mają spore pieniądze do odebrania - informuje "Rzeczpospolita". Wszystko przez "urok" PRL.

Ministerstwo Finansów poszukuje 263 osób, które w roku 1981 złożyły zamówienie na samochód osobowy fiat 126p lub 125, a do tej pory nie odebrały swojego pojazdu ani wpłaconych pieniędzy

Po 37 latach wpłacający mają do odbioru po 13 tys. zł (w przypadku malucha) i 18 tys. zł (za dużego fiata) - donosi "Rzeczpospolita". 

Pieniądze wpłacili, samochodu nie dostali

Wszystko przez specyfikę lat 80., kiedy jedynym sposobem na zakupienie pojazdu na oficjalnym rynku było dokonanie przedpłaty. Pieniądze - w przypadku fiata 126p to 130 tys. zł -  trzeba było przekazać z góry albo w ratach na specjalne konto bankowe. 

MALY FIAT MALUCHMALY FIAT MALUCH FOT. RAFAL MALKO / AGENCJA GAZETA

Liczba zamówień zaskoczyła władze - o własnym samochodzie marzyło bowiem ok. 1,5 mln osób wobec przewidywanych 650 tys. Wydawanie pojazdów przewidziano na lata 1982-1989. Szczęśliwców wybierano w drodze losowania. 

Z dzisiejszej perspektywy trudno ocenić, jak wielką operacją finansową było złożenie tak dużej liczby zamówień. Wyjaśnił to Andrzej Kublik z "Gazety Wyborczej".

Szacuje się, że z przedpłat zebrano z rynku ok. jednej czwartej gotówki, ratując finanse PRL na progu stanu wojennego przed całkowitym załamaniem, hiperinflacją. Jednocześnie zadecydowano o pogrążeniu fabryk aut w całkowitym zastoju. Miały zapewniony zbyt na wiele lat, gdyż realizacja przedpłat nawet teoretycznie musiała pochłonąć blisko dekadę; faktyczna wielkość produkcji aut na przedpłaty zależała zaś od wyznaczanej co roku dotacji. Do dziś na realizację czeka kilkaset przedpłat.

Jak odzyskać pieniądze

Po rekompensatę należy zwracać się do banku PKO. Przysługują osobom, które wciąż mają w banku otwarte konto, na które wpłacały pieniądze i nie odebrały samochodu. 

Niestety równie szybko co kolejka oczekujących rosła cena, za którą samochody trzeba było odpowiednio wykupić. Wiele osób nie było na nie stać. W roku 1988 cena malucha przekroczyła 400 tys zł. Niedoszli właściciele zostali więc "na lodzie" - bez samochodu i dostępu do wpłaconych zaliczek.

Czytaj też: Fabryki motoryzacyjne w Polsce czeka ciężki los? To możliwe

Sytuację uregulowała ustawa z roku 1996, która nakazała zwrot pieniędzy. I to z odsetkami. Ministerstwo Finansów do dziś nie rozliczyło się jeszcze z 263 osobami. Łącznie skarb państwa zalega im łącznie 3,5 mln zł. 

Maluchy produkowano w Fabryce Samochodów Małolitrażowych na podstawie umowy zawartej z włoskim Fiatem w roku 1971. 

Jak przygotowywano "malucha" dla Toma Hanksa?

Źródło: Rzeczpospolita https://histmag.org