Zapowiedź wprowadzenia kolejnych ceł na towary importowane do Stanów Zjednoczonych z Chin uderzy w wiele amerykańskich firm. Takie obawy wyraził m.in. Apple, nie podając jednak, że dotknie to iPhone’ów.
Bank of America Merrill Lynch spodziewa się, Apple w reakcji na wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa może przenieść proces składania iPhone’ów do kraju. Wtedy koszty pracy w firmie wzrosną, co w konsekwencji doprowadzi prawdopodobnie do wzrostu cen smartfonów.
Czytaj też: iPhone Xs Max zamiast iPhone Xs Plus. Apple może zmienić nazwy i podnieść ceny
Jak podaje CNBC, analityk Bank of America Merrill Lynch uważa, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest przeniesienie 10 proc. montażu iPhone’ów do USA, co spowodowałoby średni wzrost ich cen o 8 proc. Gdyby Apple przeniósł do Stanów 50 proc. montażu, iPhone’y podrożałyby o 14 proc.. Jeśli zaś zdecyduje się składać swoje smartfony w 100 proc. w kraju, ich ceny zwiększą się aż o 20 proc.
Apple, obawiając się nowych ceł, skierował już list do władz, który Trump w swoim stylu skomentował na Twitterze. "Wytwarzajcie swoje produkty w USA zamiast w Chinach. Zacznijcie już budować nowe fabryki" - poradził Donald Trump.
Akcje Apple na poniedziałkowej sesji giełdowej na Wall Street spadły o 1,3 proc., pomimo że technologiczny indeks Nasdaq zakończył ten dzień na plusie.
Obawy o to, że decyzje Donalda Trumpa uderzą w amerykańskie firmy, pojawiły się pod koniec ubiegłego tygodnia. W piątek prezydent USA zapowiedział, że jest gotowy nałożyć dodatkowe cła na towary z Chin, co w praktyce oznaczałoby objęcie nimi niemal 100 proc. importu z tego kraju. Chiny ostrzegły, że nie zostawią takiego kroku bez odpowiedzi.
Tydzień na Gazeta.pl. Tych materiałów nie możesz przegapić! SPRAWDŹ