Erdogan zabronił, ale bank się nie przestraszył. Stopy procentowe w Turcji mocno w górę

Prezydent Turcji ostrzegał, by stóp procentowych nie podnosić, ale bank centralny go nie posłuchał i ogłosił w czwartek mocną podwyżkę. Ma to służyć walce z kryzysem w kraju. Turecka lira zareagowała umocnieniem wobec dolara.

Według komentarzy ekspertów to miał być test niezależności tureckiego banku centralnego. Wygląda na to, że bankierzy go zdali - podnieśli główną stopę procentową pomimo, że prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan jeszcze chwilę wcześniej wzywał do jej obniżenia.

Co więcej, główna stopa wzrosła znacznie mocniej od oczekiwań - do 24 proc. z 17,75 proc., rynek obstawiał średnio podwyżkę do poziomu 21 proc. W reakcji na ten krok turecka lira błyskawicznie umocniła się o 5 proc. wobec dolara.

Zagraniczni inwestorzy liczyli, że bank centralny Turcji podniesie stopy, by ustabilizować kurs liry, która od początku roku straciła 40 proc.wobec dolara. Turecka gospodarka jest mocno zadłużona w dolarach - dotyczy to także firm. Kiedy więc lira się osłabia, obsługa długu staje się coraz bardziej kosztowna.

Podwyżka stóp procentowych pomoże też w walce z wysoką, blisko 18-procentową inflacją - wyższe stopy to droższe kredyty, czyli mniej pieniędzy do wydania, co powinno pomóc zbić wzrost cen.

Czytaj też: Erdogan wyrzucił zarząd i mianował się szefem państwowego funduszu

Prezydent Erdogan ma jednak własne, dosyć nietypowe poglądy na ten temat. W czwartek rano, tuż przed decyzją banku centralnego powiedział, że wysokie stopy procentowe prowadzą do wyższej inflacji i że powinny w związku z tym zostać obniżone. Wyglądało to jak wywieranie nacisku, co zresztą Erdogan robi od dawna, wywołując obawy o niezależność banku centralnego, czego rynki i inwestorzy bardzo nie lubią.

Prezydent, chcąc wesprzeć lirę, zakazał też wykonywania transakcji krajowych w walutach obcych (chodzi m.in. sprzedaż nieruchomości, innych produktów i usług, transport i leasing). Ale jego komentarze lirze tylko zaszkodziły i waluta gwałtownie się osłabiła - do czasu decyzji w sprawie stóp. 

Jak przypomina "Wall Street Journal", za czasów Erdogana wiele tureckich firm zapożyczyło się w walutach obcych. A spora część z tych pożyczek została przeznaczana na budowę kurortów turystycznych i centrów handlowych, w których ceny za wynajem ustalane są również w obcych walutach, jak euro czy dolary. Teraz te umowy trzeba będzie pozmieniać i pojawiają się obawy, że spowoduje to chaos.

Tydzień na Gazeta.pl. Tych materiałów nie możesz przegapić! SPRAWDŹ

Wyniki wyborów w Turcji. Erdogan ogłosił zwycięstwo

Więcej o: